filmpolski.pl: Film fabularny 1945-

ANIOŁ W KRAKOWIE

ANIOŁ W KRAKOWIE - galeria
Galeria zdjęć (19)

Film opowiada o losach Anioła Giordano, który za łobuzerskie prowadzenie się w Niebie (zbyt częste odwiedziny w Czyśćcu i fascynacja rock-and-rollem), zostaje zesłany na ziemię, by codziennie czynić chociaż jeden dobry uczynek (jeszcze nie wie, że jako Anioł będzie na ziemi tylko dwie doby). Ma wylądować w "Holland", lecz przez pomyłkę trafia do "Poland" (dokładniej: Krakowa), a jego świeże spojrzenie, sympatia dla ludzi oraz niebanalne myślenie o świecie, już na początku ratuje rozpadające się małżeństwo. Zresztą Anioł to dość nietypowy: bardzo ludzki, pragmatyczny, nie lubiący skrzydeł i niebiańskich hymnów, uwielbiający muzykę, a nadto - niezbyt dbający o swój wygląd. Zwrotnym punktem akcji jest chwila, w której Anioł Giordano z pomocą przygodnie zapoznanego Włóczęgi poznaje Hankę, dziewczynę samotnie wychowującą syna i nocami sprzedającą pieczone kiełbaski w jednym z miejsc Krakowa. Tu przychodzą dziwaki i artyści krakowscy, tu można się pośmiać. Od razu w pierwszą noc swego ziemskiego pobytu Giordano pomaga jej przy pracy i tak zaczyna się wielka przyjaźń - a może i coś więcej. Ich wspólna z synem Hanki wyprawa na niedzielny piknik zamienia się w spotkanie dwóch bratnich dusz, które nawzajem uczą siebie ziemskich zwyczajów oraz myślenia o Niebie i Ziemi...

Witold Bereś dla "Kina": "Śmiejemy się, że działamy jak bracia Coen: któryś z nas ma pomysł, wspólnie piszemy scenariusz. Baron reżyseruje, bo tu jest świetny, a mnie to nudzi; ja produkuję, bo on tego nie znosi, a mnie to daje kopa z adrenaliną. Zawsze chcieliśmy zrobić prawdziwy film, tak od początku do końca. Oczywiście kino artystyczne, ale ciepłe. Nie opis Polski szarej, gwałconej, tylko żeby się ludzie pośmiali, żeby łezka się zakręciła, żeby było o miłości, o przyjaźni, o rzeczach ważniejszych niż to, że ktoś komuś przyłożył bejsbolem. Żeby wyciągnąć z cienia świetnych ludzi, naszych przyjaciół. Żeby ramię w ramię zrobić coś fajnego, co też się dobrze sprzeda. Żadne tam kameralne kino polegające na tym, że w czterech ścianach siedzi czterech facetów, którzy nic nie robią. Żeby się działo. I oczywiście, żeby były choć jedna - dwie gwiazdy. Przy minimalnym budżecie. No i najlepiej, żeby to sprzedać i do kina, i do telewizji".
Artur Więcek "Baron" dla "Gazety Wyborczej w Krakowie": "Mam nadzieję, że zawsze będę robił filmy w Krakowie. Nie chodzi zresztą tylko o filmy, ale o to, żeby się spotkać, pogadać, nie myśleć o tym, że trzeba jechać do Warszawy. Najważniejsze jest to, z kim się pracuje, najważniejszy jest zgrany zespół lubiących się wzajemnie ludzi. Poza tym jest coś takiego jak klimat miasta, jak miejsca w których się cos robi, jak pasaż, który się mija. Tutaj mamy wyjątkowy klimat bez inscenizacji. Jesteśmy z Krakowa i chcemy o tym mówić, opowiadać o naszych miejscach z pomocą tych, a nie innych aktorów. Nie jesteśmy Pokoleniem 2000, poszukiwaczami nowych form. Wszystko, co do tej pory robiliśmy , opierało się na trzech rzeczach - kumple, to miasto i pozytywne myślenie".

Ekipa - lista skrócona

Nagrody

Patrz także:

ANIOŁ W KRAKOWIE w innych naszych bazach

Wersja do druku