filmpolski.pl: Film fabularny 1945-

ŁOWCY SKÓR

ŁOWCY SKÓR - galeria
Galeria zdjęć (4)

Scenariusz filmu został osnuty wokół autentycznych wydarzeń, które wstrząsnęły całą Polską, kiedy wyszło na jaw, że grupa pracowników łódzkiego pogotowia jest zamieszana w tzw. handel "skórami", czyli zwłokami pacjentów. Tytuł filmu brzmi tak samo, jak tytuł reportażu prasowego, który w styczniu 2002 r. ujawnił ten wielki skandal. Handel ludzkimi zwłokami i podejrzenia o podawanie rzadko stosowanego leku, pavulonu, w celu przyśpieszenia śmierci pacjentów, wywołały ogromną burzę w mediach i panikę w społeczeństwie. Napływające z różnych stron informacje świadczyły o tym, że podobne praktyki stosowano także, choć na mniejszą skalę, również w innych miastach Polski. Sprawą zajęła się prokuratura, ale prowadzone przez nią śledztwo wkrótce straciło impet, sprawa przycichła. Młody reżyser chciał swoim filmem przypomnieć o tym bulwersującym problemie.
Piotr Biernacki i Marek Piotrowski, dwaj młodzi dziennikarze, pracują w jednej redakcji i przyjaźnią się, dzieląc wspólnie zamiłowanie do konnej jazdy. Podczas jednej z przejażdżek Piotr ulega wypadkowi i zostaje zabrany przez pogotowie. Marek i jego dziewczyna Anka jadą za nim do szpitala, gdzie czeka na nich wiadomość, że chłopak zmarł w drodze. Zgon stwierdził kierujący zespołem karetki dr Nowak. Marek usiłuje dociec, dlaczego tak się stało, nie może się pogodzić z tragedią. Dowiaduje się, że kilka tygodni wcześniej Piotr wpadł na trop afery łapówkarskiej w pogotowiu. W dniu swojej śmierci miał się wieczorem spotkać z tajemniczym informatorem. Chłopak idzie w imieniu przyjaciela na to spotkanie, ale spłoszony informator ucieka. Dziennikarz nie daje jednak za wygraną, kontynuuje prywatne śledztwo. Odkrywa, że pogrzeby wszystkich zmarłych z miejscowego szpitala organizował jeden zakład pogrzebowy i że jego właścicielką jest siostra dyrektora szpitala, ale zarówno ona, jak i dyrektor nie chcą z nim rozmawiać na ten temat. Wkrótce Marek dostaje pierwszy ostrzegawczy telefon. Nieznany głos grozi mu pobiciem, a nawet śmiercią, jeśli nie przestanie "węszyć". Tymczasem matka zmarłego Piotra wręcza Markowi zeszyt z zapiskami syna. To, co kryje gruby brulion, wprawia dziennikarza w przerażenie. Wie, że teraz nie może już ustąpić, dopóki nie wyjaśni całej sprawy. [PAT]

Ekipa

Wersja do druku