filmpolski.pl: Film fabularny 1945-

KTOKOLWIEK WIE...

KTOKOLWIEK WIE... - galeria
Fot. Muzeum Kinematografii w Łodzi
Galeria zdjęć (13)

"Jest to film jednej, może dwu większych ról i stu epizodów" - tak określił "Ktokolwiek wie..." jego twórca, Kazimierz Kutz. Zgodnie z intencją reżysera powstał utwór, w którym bohaterów jednostkowych zastąpili zbiorowi - polskie społeczeństwo oraz media. Pretekstem do ukazania mechanizmów nimi rządzących stało się "śledztwo" w sprawie zaginięcia młodej dziewczyny, prowadzone przez świeżo upieczonego dziennikarza. Fabuła "Ktokolwiek wie..." podobnie jak w "Obywatelu Kane" Orsona Wellesa ma charakter pretekstowy. Do pewnej redakcji zgłasza się kobieta. Napotkanego dziennikarza prosi o pomoc w odnalezieniu młodszej siostry. Dziewczyna przed kilku dniami zaginęła. Nikt nie wie, co się z nią stało: ani koleżanki z pracy, ani gospodyni, u której kątem mieszkała. Jedynym śladem jest zdjęcie dziewczyny, stare i niewyraźne. Młody dziennikarz, aby odnaleźć zaginioną, musi dotrzeć do ludzi, którzy ją znali; spenetrować środowiska, w których się obracała, poznać jej przeszłość. Podobnie jak w arcydziele Wellesa poszukiwania głównego bohatera stanowią jedynie klucz do ukazania spraw donioślejszych i uniwersalnych. W filmie Kutza o dziejach zaginionej Marysi Ruśniak widz dowiaduje się niewiele. Jej los i motywy postępowania do końca pozostają zagadką. O wiele więcej reżyser mówi o współczesnej mu Polsce i jej mieszkańcach. Wskazuje na ich egoizm i znieczulicę. Pokazuje zaskakujące w dobie socjalistycznej równości kontrasty, nie tylko mentalne - także materialne. Demaskuje wreszcie obojętność i cynizm wielkiej machiny środków masowego przekazu, traktującej człowieka jak przedmiot, a jego dramaty jako doraźną pożywkę dla zgłodniałej sensacji publiczności.

Ekipa

Varia

KTOKOLWIEK WIE... w innych naszych bazach

Wersja do druku