filmpolski.pl: Film fabularny 1945-

CZŁOWIEK Z...

CZŁOWIEK Z... - galeria
Galeria zdjęć (5)

"Ten film ma być testem na nasze poczucie humoru. Chcę za jego pomocą sprawdzić, czy nastały wreszcie czasy, w których normalnie i z dystansem moglibyśmy spojrzeć na siebie i nasze dzieje, nie oglądając się na zaborców, kościół czy cenzurę. Historia Polski składa się przecież wyłącznie z okresów objętych tematami tabu: za okupacji nie można było śmiać się z akowców, w czasie stanu wojennego - z opozycjonistów. Wierzę, że widz już oczekuje nowego spojrzenia na rzeczywistość, nie zmąconego świadomością istnienia zakazów i autorytetów" - mówił o swym kinowym debiucie Konrad Szołajski. Zanim zrealizował "Człowieka z..." miał na swoim koncie liczne reklamówki oraz kilka filmów i spektakli telewizyjnych. Za kanwę scenariusza posłużyła napisana wspólnie z Jarosławem Lindenbergiem powieść "Człowiek z krwi i kości". Tytuł filmu celowo nawiązuje do "Człowieka z marmuru" i "Człowieka z żelaza" Andrzeja Wajdy. Szołajski wszakże nie zamierzał robić pastiszu dzieł mistrza. Zadowolił się delikatną kpiną, ostrze satyry kierując raczej w stronę mentalności ukształtowanej przez solidarnościowy etos i opozycyjną mitologię o wyraźnie katolickim zabarwieniu. W trakcie pracy nad "Człowiekiem z..." Szołajski otwarcie deklarował się jako zwolennik "anarchii artystycznej", nie uznającej żadnych tabu. Tym przekonaniom dał jednoznaczny wyraz w filmie, któremu już od premiery towarzyszyła aura skandalu. Reżyserowi zarzucano m.in. schlebianie tanim gustom oraz szarganie świętości, za którym stoi intelektualna i duchowa pustka. Znaleźli się jednak także wcale liczni obrońcy filmu. Ci uzasadniali jego "obrazoburczość" upadkiem autorytetów i kryzysem wartości, jaki nastąpił w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych.
Warszawa 1982. Młoda, przebojowa Anna usiłuje energicznie przekonać dyrektora, by wyraził zgodę na realizację filmu według jej projektu. Dyrektor niezłomnie odmawia, ale gdy dowiaduje się, że prezes uważa, że należy jej zezwolić, uczynić gest - "otwarcia na młodzież", wzywa ponownie Annę do siebie. Tłumaczy dziewczynie, że źle go zrozumiała. Szczęśliwa Anna wracając podwozi swym samochodem nieznajomego chłopaka. Razem z nim wpada w urządzony przez bezpiekę "kocioł". Podczas przesłuchania twierdzi, że nie znała chłopaka - Marka Mikruta, przy którym znaleziono nielegalną bibułę . . . Warszawa, lotnisko, jesień 1989. Powracającą z zagranicy Annę "spotykają" panowie z Urzędu Bezpieczeństwa i "zapraszają" do swego samochodu. W urzędzie najpierw każą jej podpisać jakieś papiery, a gdy nie chce, przepraszają i wypuszczają. Anna spotyka się z dyrektorem, który wita ją z otwartymi ramionami. Dzięki niej (aresztowanie Anny) został wówczas wyrzucony z pracy, przyłączył się do opozycji, był internowany i teraz w chwale wrócił na swe stanowisko. Szef nie słuchając wyjaśnień dziewczyny, że przyjechała tylko odwiedzić ojca, gorąco namawia ją do kontynuowania pracy - "ekipa, kamera i do roboty". Anna rozpoczyna realizację filmu, usiłuje też dociec, co przez te kilka lat działo się z Mikrutem. Oglądając materiały filmowe ze stanu wojennego, trafia na telewizyjną relację, której bohaterem jest Marek. Mówi on do kamery, że jako działacz solidarnościowej opozycji działał w podziemiu "za pieniądze CIA". Anka jest zawiedziona i zmartwiona: czyżby Mikrut zawiódł? Nie wierząc w głębi duszy w zdradę Marka postanawia wyświetlić sprawę. Odwiedza działającego w okresie stanu wojennego w telewizji porucznika Walasiaka, w nowej Polsce - szanowanego biznesmena. Ten mówi jej o Marku - "ja go właściwie stworzyłem" . . . Stan wojenny. Uwięziony za opozycyjną działalność Mikrut ma odczytać z kartki do kamery telewizyjnej oświadczenie, że działał za wraże pieniądze i żałuje swych czynów. Mikrut jednak kpi z realizującego program Walasiaka i mówi co naprawdę myśli o stanie wojennym i bezpiece. Przerażony Walasiak, który zobowiązał się, że program na pewno nakręci, korzysta z porady sierżanta Machały (specjalisty w bezpiece od zdjęć ukrytą kamerą) i podkłada głos za Mikruta. Szczęśliwym bowiem trafem - oczywiście dla Walasiaka - z wyglądu i głosu jest on podobny do Marka . . . Walasiak nie wie jednak gdzie teraz jest i co porabia Mikrut. Nieustępliwa Anna trafia więc do innego byłego działacza opozycji, dziś człowieka elit. Ten opowiada jej o operacji uwolnienia aresztowanego drukarza, strzeżonego w szpitalu przez "uzbrojony po zęby oddział" . . . Do akcji zgłosił się ochotniczo Mikrut. Mimo wielu perypetii wykonał zadanie, przywiózł uwolnionego do bezpiecznego lokum, gdzie na obu bohaterów - drukarza i Marka - czekał tłum zagranicznych korespondentów. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie drobne "niedopatrzenie Marka - zamiast drukarza "uwolnił" pilnującego go ubeka. Drukarz Maciej korzystając z zamieszania uczynionego w szpitalu przez Mikruta uciekł sam . . . Anna odwiedza przyjaciela Marka - Bolesława Rylskiego. Zakonnik Franciszkanin, ojciec Bolesław, opowiada jej o swej przyjaźni z Markiem i wspólnych przeżyciach "wojennych" . . . Bolesław włożył do plecaka Marka dwie ulotki i zawiadomił UB. Czekali na Mikruta pod domem jego dziewczyny, Marii. Na rozprawie Marek otrzymał dwa lata więzienia, które równocześnie sąd mu umorzył na mocy amnestii. Po wyjściu z sali został jednak aresztowany i internowany, a wraz z nim i Bolek. Podczas "internatu" podtrzymywała ich na duchu nadzieja i religijny nastrój. Mikrutowi wielką radość sprawiła Maria - zjawiła się u niego na widzeniu w męskim przebraniu . . . Film Anny "Podziemna miłość", wzorcami bohaterów którego byli Marek Mikrut i Maria, odnosi wielki sukces. Po projekcji Anna spotyka swych bohaterów. Są wobec siebie czuli i kochający. Maria - po kuracji hormonalnej jest teraz Marianem, Marek - Marią.

Ekipa

Varia

Pierwowzory

CZŁOWIEK Z... w innych naszych bazach

Wersja do druku