filmpolski.pl: Film fabularny 1945-

KRAJ ŚWIATA

Debiut fabularny Marii Zmarz - Koczanowicz, znanej dokumentalistki, autorki m.in. "Jestem mężczyzną" (Brązowy Lajkonik na Festiwalu w Krakowie, "Złota Taśma" na Festiwalu "Młode Kino" w Gdańsku), "Sprzedawcy chleba" (nagroda na Festiwalu "Młode Kino") i "Nie wierzę politykom" (nagroda dystrybutorów na Festiwalu w Krakowie, nagroda szefa Kinematografii). W swej dotychczasowej twórczości Koczanowicz udowodniła, że jest filmowcem odważnym, nie stroniącym od ukazywania w krzywym zwierciadle absurdów polskiej rzeczywistości. Nie inaczej jest w "Kraju świata". Krytyka porównywała ten film do twórczości Tadeusza Konwickiego, Wojciecha Wiszniewskiego i słynnego "Rejsu" Marka Piwowskiego. W zamierzeniu autorki "Kraj..." miał być "groteskowym spojrzeniem na naszą sytuację polityczną w 1989 roku oczami przechodniów, ulicznych gapiów". Film Koczanowicz nie ma linearnej fabuły, ani bohaterów w tradycyjnym znaczeniu. Składa się z ciągu epizodów z codziennego, polskiego życia. Milicja poluje tu na Bogu ducha winnych przechodniów, lecz na murach wiszą już wyborcze plakaty "drużyny Lecha". Ledwie spod pomnika Dzierżyńskiego odjechały limuzyny z wieńcami, a już posąg "wielkiego rewolucjonisty" wisi na dźwigu niczym na stryczku. Wciąż po wszystko stoi się w kolejkach i wszystkim marzy się, by dostać "po równo", a już Janusz Korwin-Mikke obwieszcza kres socjalistycznej "urawniłowki". Przewodnikami po tym zwariowanym i ironicznym świecie jest dwóch literatów, komentujących dookolną rzeczywistość. "Kraj świata" to w równej mierze satyra na epokę "komuny", jak i "Solidarności". Na miejsce dawnej głupoty przychodzi nowa. Zmienia się tylko kostium. Idealistyczne złudzenia pryskają w obliczu faktów. Wielkie, ugruntowane przez literaturę narodowe mity nie wytrzymują ciśnienia rzeczywistości pełnej kompromisów, doraźnych układów, pozorów. Gorzki, ironiczny, bezkompromisowy film.

Ekipa

Varia

Pierwowzory

Wersja do druku