filmpolski.pl: Film fabularny 1945-

POKÓJ 107

Strona 2 z 2 « Poprzednia strona

WIZYTA (11)

Na wieść o przyjeździe rodziców do Warszawy Irek wpada w popłoch i usiłuje zatrzeć ślady po licznych imprezach, jakie odbywały się w pokoju 107: wyrzuca puste butelki, uprząta kąty. Rysiek otrząsa się wreszcie z porannego kaca, pirotechnik Pankracy dostaje zakaz przeprowadzania wybuchów, a dziewczyny - chodzenia w negliżu po korytarzach akademika. Prezentację swej narzeczonej, Anki, postanawia na wszelki wypadek przełożyć na następny dzień. Rodzice Irka są zachwyceni atmosferą skupienia i wytężonej nauki, jaka panuje w pokoju syna. Po ich wyjściu wszystko wraca do normy i zaczyna się kolejna balanga, w której nie bierze udziału jedynie obrażona Anka. Irek upija się na smutno w pokoju Ebuke. Nazajutrz rano rodzice Irka ponownie odwiedzają syna, zastając w pokoju 107 poimprezowe pobojowisko.

NOKAUT (12)

Na zawody do Warszawy przyjeżdża drużyna kickbokserów z Sokółki na czele z Marzeną, siostrą Irka. Na wieść o tym Rysiek staje się innym człowiekiem: zdaje zaległe egzaminy, pozbywa się stosów pustych butelek z pokoju, odprasowuje ubrania, by zrobić na Marzenie jak najlepsze wrażenie. Irek, który nie wierzy w szczerość jego intencji, postanawia uchronić siostrę przed znanym podrywaczem. Ich konflikt o Marzenę doprowadza do podziału pokoju 107 na strefy wpływów. Dopiero podczas zawodów Rysiek może udowodnić, że jest szczerze zakochany w dziewczynie. [PAT]

CAMBRIDGE (13)

Irek znajduje w rzeczach Anki formularz dla studentów ubiegających się o stypendium w Cambridge. Przerażony możliwością rozstania z ukochaną, postanawia jechać do Anglii wraz z nią. Nie może jednak beztroskom rzucić studiów, bo tego nie wybaczyliby mu nigdy rodzice. Postanawia zatem oblać egzaminy. Podczas zaliczania materiału z filozofii nie odpowiada na żadne pytanie i deklaruje, że filozofia to bzdura. Jego egzaminator, zblazowany docent Bochniak, podziela tę opinię i stawia Irkowi czwórkę. Załamany chłopak ma jeszcze jedną "szansę": egzamin z historii u sławetnego profesora Wrzeszczyka. Tym razem "idzie na całość", plotąc bzdury, które - jak sądzi - gwarantują mu powtarzanie roku. Pech chce, że profesor również ma parę niekonwencjonalnych teorii naukowych.

Wersja do druku

Strona 2 z 2 « Poprzednia strona