filmpolski.pl: Krótki metraż, dokument, animacja

DZIECI ZAMOJSZCZYZNY

Zgodnie z rozporządeniem reichsf#hrera SS Heinricha Himmlera, Zamojszczyzna w 1942 roku została uznana za pierwszy niemiecki teren osiedleńczy w Generalnej Guberni. Drobiazgowo zaplanowaną akcję masowego wysiedlania polskiej ludności rozpoczęto w nocy z 27 na 28 listopada, w Skierbieszowie i okolicznych wsiach. Objęto nią następnie powiaty hrubieszowski, tomaszowski i zamojski. Zakończono w marcu 1943 roku. Ludzi wypędzano z domów, dając zaledwie pięć minut na zabranie najpotrzebniejszych rzeczy. Furmankami - bocznymi drogami, bo głównymi do wsi zmierzali już niemieccy osadnicy - przewożono ich do obozu przejściowego w Zamościu. Tam badano i poddawano segregacji. Dzielono na pięć grup. Do pierwszej kierowano uznanych za Niemców, do drugiej - zakwalifikowanych do uznanej rasy niemieckiej, trzeciej - zdolnych do wyjazdu do Niemiec, czwartej - starców, kaleki i dzieci, a do piątej - przeznaczonych do obozu koncentracyjnego. Po segregacji wysiedlonych umieszczono w barakach: najsłabszych - starców i dzieci - w najgorszych warunkach. Najtragiczniejszy los spotkał dzieci odebrane rodzicom. Już na początku grudnia zaczęto je wywozić na północ. Jechały w bydlęcych, zaplombowanych wagonach. Mieszkańcy Zamościa - jak wspomina ordynat Jan Zamoyski - próbowali im pomóc, starając się przez organa PCK i Rady Głównej Opiekuńczej dostarczyć choćby żywność. Dramatowi nie udało się jednak zapobiec. Zawieziono je do Majdanka. Nieliczne zdołano po drodze wykraść z transportu lub wykupić. Następny transport ruszył do Siedlec. W jednym wagonie umieszczano po 100-150 osób, głównie dzieci. Na stacjach postojowych - w Sobolewie, Żelechowie - miejscowa ludność szła im z pomocą, nie bacząc na zagrożenie. Przede wszystkim dostarczano dzieciom żywność, by jakoś przetrwały kilkudniową podróż. W Siedlcach rodziny, a nie było ich wiele, kierowano do pożydowskich mieszkań. Samotne dzieci umieszczono w domu PCK, skąd zabierali je do siebie mieszkańcy miasta i okolic. Część trafiła do sierocińca i zakładu opiekuńczego prowadzonego przez zakonnice. Wieść o dramacie Zamojszczyzny rozeszła się po całym kraju, budząc oburzenie i opór. Kolejarze wcześniej dawali znać o kolejnych transportach. Z jednego z nich w Garwolinie ludzie odczepili cały wagon. Takie akcje były dla dzieci jedynym ratunkiem, ponieważ zima stawała się coraz ostrzejsza i, pozbawione ciepłej strawy i odzieży, masowo umierały z zimna. Dzieci zabrano też z transportu w Pilawie. Potem w Warszawie. Chore umieszczono w szpitalach. Dwuipółletniego chłopca wzięli ze szpitala do domu rodzice późniejszego redaktora Macieja Piekarskiego, a następnie - dzięki pomocy księży - odnaleźli jego matkę. Mimo starań Rady Głównej Opiekuńczej i spontanicznej akcji pomocy, zginęły tysiące dzieci Zamojszczyzny, tysiące poddano germanizacji, tysiące zmuszono do ciężkiej pracy dla Trzeciej Rzeszy. Te, które przeżyły koszmar wysiedlenia i oddzielenia od rodziców i ocalały z niosących śmierć transportów, miały do końca życia dźwigać ciężar tragicznych wspomnień. W filmie przypominającym te wydarzenia o swoich dramatycznych przeżyciach opowiadają: Maria Szewera i Stanisław Mondrol ze Skierbieszowa, Waleria Kołodziej-Nizioł z Chomecisk Małych, Gertruda Pastuszak z Łabuniek, Janina Buczek-Różańska i Mieczysław Klimczak z Biłgoraja. Akcję ratowania dzieci Zamojszczyzny wspominają zaś Jan Zamoyski, Wanda Straszyńska- Skrzeszewska i red. Maciej Piekarski (tuż przed swoją śmiercią).
[www.tvp.com.pl]

Ekipa

Wersja do druku