filmpolski.pl: Teatr Tv

ZEMSTA (1994)

Najwspanialszy okres w twórczości Aleksandra Fredry przypada na lata 1918-1835. Jego komedie prawie natychmiast po napisaniu są wystawiane na scenach Warszawy, Krakowa i Lwowa. W tym strasznym i wielkim dla literatury polskiej czasie Fredro pisze "Pana Jowialskiego", "Zemstę", "Dożywocie". Z polskim romantyzmem nie łączy go praktycznie nic. Ambicją Fredry staje się utrzymanie komedii w stylu jak najbardziej "klasycznym", przywrócenie jej dawnej godności i wydobycie z zapomnienia. Swoje utwory konstruuje według oświeceniowego wzoru, w którym akcja budowana jest wokół centralnego bohatera, a charaktery wokół jednej, dominującej cechy. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie staje się Fredro celem ataków ze strony romantyków. W 1835 Seweryn Goszczyński pisze do "Powszechnego Pamiętnika Nauk i Umiejętności" rozprawę "Nowa epoka poezji polskiej", w której zarzuca Fredrze brak należytego, głębszego spojrzenia na sprawy narodowe. Do głosu Goszczyńskiego dołącza się krytyka ze strony Leszka Dunina-Borkowskiego, Edwarda Dembowskiego i Wincenta Pola. Ataki te stają się jedną z przyczyn, dla których Fredro postanawia wycofać się z czynnego życia literackiego. Jeszcze tylko w 1836 r., na prośbę Franciszka Mireckiego, pisze libretto zatytułowane "Raymond", w 1841 wydaje opowiadanie "Nieszczęścia najszczęśliwszego męża", po czym milknie na piętnaście lat. Do twórczości komediopisarskiej powraca w 1857, ale jego nowe utwory, pełne gorzkiej prawdy o człowieku i świecie, w żaden sposób nie dorównują poprzednim. Twórczość Fredry zostaje doceniona dopiero w 1876 przez Stanisława Tarnowskiego. Wiele, wiele lat później Tadeusz Boy-Żeleński napisze o Fredrze: "szat nad ojczyzną nie rozdzierał, bo on nią był; najgłębiej może, bo bezwiednie".
"Zemsta" w reżyserii Olgi Lipińskiej zrywa z "salonową" tradycją wystawiania. Ukazuje prawdziwy zaścianek - szary i brudny oraz ludzi zamkniętych w swym małym światku, pełnym małych problemów. Wśród słomy, żywych kur i ogólnego nieporządku toczą się śmieszne sąsiedzkie kłótnie między rasowym pieniaczem Cześnikiem (świetna rola Jana Nowickiego) i hipokrytą Rejentem (również bardzo ciekawa kreacja Jerzego Treli). Klara i Wacław nie mają w sobie nic z prawdziwych, scenicznych amantów. Są po prostu prowincjonalną młodzieżą, rozgrywającą swe miłosne dramaty. On - trochę "postrzelony" młodzieniec z pasem słuckim na szyi, ona - zwykła dziewczyna, która również dobrze może być w dworku panią, jak i pokojówką. Papkin w wykonaniu Jana Peszka jest nie tylko śmieszny, w niektórych scenach bywa wręcz wzruszający. Odpychany przez Klarę popada w prawdziwą rozpacz, a gdy pisze testament - jego lęk o zaczyna być wiarygodny. Największą siłą tej inscenizacji są właśnie kreacje trzech podstawowych postaci - Cześnika, Rejenta i Papkina. [PAT]

Ekipa

Patrz także:

Wersja do druku