filmpolski.pl: Teatr Tv

RZECZ O BANALNOŚCI MIŁOŚCI

Sztuka izraelskiej pisarki Savyon Liebrecht w przekładzie z hebrajskiego Michała Sobelmana nawiązuje w swoim tytule do książki Hanny Arendt "Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła", która wywołała gwałtowny protest ze strony środowiska syjonistycznego.
Zbiorowy list opublikowany w "Le Nouvel Observateur" z dnia 26 października 1966 nosił tytuł "Czy Hannah Arendt jest nazistką?". Oskarżano ją o uniewinnianie zbrodni hitlerowskich. Arendt próbuje pogodzić swoją epokę z pojęciem zła antropologicznego. To trudne, ponieważ jej współcześni są przekonani, że naziści to uosobienie zła absolutnego, wszyscy pozostali są zaś niewinni. Opinia zachodnia w pewien sposób nadal pozostaje w takim stanie świadomości. Rzecz dzieje się w kilku planach czasowych, w 1975 roku, w Nowym Jorku, gdzie do 69-letniej Hanny Arendt przychodzi Michael Ben Szaked, rzekomy doktorant z Uniwersytetu w Jerozolimie, chcąc przeprowadzić z nią rozmowę o Eichmannie. Przed rejestrującą ten wywiad kamerą Arendt tłumaczy swoje poglądy dotyczące istoty totalitaryzmu, prostuje, czym jest banalność zła. Wizyta młodego Izraelczyka wywołuje u niej wspomnienia jej romansu z profesorem Martinem Heideggerem, który zaczął się w latach 1924-25. Ta historia miłości studentki i znanego filozofa na uniwersytecie w Marburgu tworzy drugi plan czasowy utworu.
Scenariusz łączy próby odpowiedzi na fundamentalne pytania XX wieku dotyczących istoty zła, rozliczenia ze zbrodniami nazistowskimi oraz uwikłania indywidualnych losów jednostki w wielką historię. Sięgnięcie do biografii Heideggera i Arendt pokazuje problematyczny moment konfrontacji myśli z rzeczywistością. Filozofia Heideggera, jego intelektualizm mają wpływ także na skomplikowane dzieje ich miłości. [TVP]

Ekipa

Nagrody

Wersja do druku