filmpolski.pl: Teatr Tv

MĄŻ I ŻONA (1997)

Komedia Aleksandra Fredry (1793-1876), napisana prawdopodobnie w 1821 roku, już w rok później rozpoczęła karierę sceniczną budząc to zachwyt, to oburzenie krytyków, urzeczonych zręcznością intrygi, ale i zgorszonych bujnym i zmysłowym opisem rozluźnienia obyczajów, pędy do używania życia bez skrupułów moralnych, bez zachowywania pozorów. W sto lat po premierze tej frywolnej komedii w teatrze lwowskim pisał Jan Lechoń: "Perlista, pełna odcieni ironii, pełna szyku, poezja kształcona na najlepszych francuskich wzorach, wiersz tak giętki, złe charaktery oddane z takim wdziękiem". Boy w "Obrachunkach fredrowskich" również nie krył zachwytu dla "najwytworniejszej komedii Fredry, olśniewającej mistrzostwem faktury wiersza". Publiczność, nawet ta wybredna, z pobłażliwym dystansem spoglądająca na "poczciwego Fredrę" - piewcę polskości, dla Fredry-ironisty miała wiele uznania. Rozmaite inscenizacje utworu niespełna 30-letniego autora - od tuż powojennej profesora Korzeniowskiego po niedawną Krzysztofa Zaleskiego w Teatrze Powszechnym - odsłaniające erotyczną pikanterię "Męża i żony", długo pozostawały na afiszach.
Hrabia Wacław, wielbiciel wizyt, plotek, kart i miłostek, jest serdecznie znudzony swą sentymentalną żoną Elwirą, najchętniej zajmującą się robótkami w pustym i mrocznym domu. Nie wie, że jego przyjaciel Alfred, cyniczny bawidamek, dotrzymuje Elwirze towarzystwa, zasypuje ją miłosnymi listami i od roku cieszy się jej wzajemnością. Hrabia umizguje się do pokojówki Justysi, zarazem powiernicy swej żony, o czym nie wie Alfred, również cieszący się względami zalotnej subretki. Justysia, uosobienie sprytu i pełnego wdzięku zepsucia, postanawia uporządkować jakoś tę zagmatwaną sytuację pozbywając się Alfreda. Zwierza się więc swej pani ze swojego romansu z jej kochankiem. Głęboko zraniona Elwira robi Alfredowi scenę zazdrości i zabrawszy wszystkie jego listy opuszcza dom. Korzystając z nieobecności małżonki Hrabia Wacław wreszcie może nasycić się wdziękami Justynki, lecz nieoczekiwanie Elwira wraca i zastaje męża z pokojówką in flagranti. Podczas awantury niechcący upuszcza listy kochanka. W ten sposób Hrabia Wacław dowiaduje się, że i jego małżonka nie jest bez winy. Elwira nie chce zdradzić, kto jest autorem bilecików, Hrabia zwierza się Alfredowi, który sugeruje, że listy mogą być własnością Justysi. Wacław odrzuca taką ewentualność - przecież to on zalecał się do pokojówki, i nie podejrzewał, by miał rywala. Na wieść, że Wacław także cieszy się względami Justysi, Alfred w złości gotów jest wyznać przyjacielowi całą prawdę. Ubiega go jednak Elwira. [PAT]

Ekipa

Patrz także:

Wersja do druku