SAMO ŻYCIE


Fot. Polsat

"Samo życie" to serial obyczajowy przedstawiający obraz współczesnego wielkomiejskiego życia w Polsce po dwunastu latach od przeobrażeń społeczno - politycznych, ukazujący problemy zasadniczo różniących się od siebie bohaterów, dzięki czemu pozwala uzyskać bardzo szeroki i ciekawy przekrój polskiego społeczeństwa. "Samo Życie" to także tytuł gazety, a redakcja to główne miejsce, w którym spotykają się nasi bohaterowie, jest ona jednak tylko tłem dla ukazania życiowych historii poszczególnych osób. Radość i smutek przeplatają się tu ze sobą tworząc skomplikowaną mieszankę ludzkich uczuć i emocji, tolerancja, poszukiwanie własnego miejsca w świecie oraz sytuacja współczesnych kobiet to tylko niektóre problemy poruszane w tym serialu. Dziennik "Samo Życie" przeżywa problemy finansowe, z tego też powodu zostaje zatrudniony nowy redaktor naczelny, Paweł Dunin - człowiek w średnim wieku, dobrze sytuowany i wykształcony będący u szczytu życiowej kariery. Dunin, choć on sam nie daje tego po sobie poznać, niedawno przeżył prawdziwy dramat - w wypadku samochodowym stracił żonę, a jego syn do końca życia pozostanie kaleką. Agnieszka przyjechała z prowincji, podobnie jak i jej koleżanki - Kinga i Jolka w wielkim mieście szuka swojej życiowej szansy. Agnieszka jest siostrzenicą Janiny Kubiak - redakcyjnej sprzątaczki, wdowy utrzymującej i wychowującej trzech synów w wieku od 16 do 30 lat. Ta robotnicza rodzina z trudem wiąże koniec z końcem. To dzięki protekcji ciotki Agnieszka dostaje swoją pierwszą w życiu pracę, zostaje gońcem w redakcji gazety "Samo Życie". Dziennikarzem tej gazety jest czterdziestoletni Andrzej Kornacki, którego żona, Barbara jest lekarzem kardiologiem. Pewnego dnia Barbara otrzymuje propozycję startowania w konkursie na ordynatora. Wygrywając konkurs staje nagle "po drugiej stronie" lekarskiej codzienności - styka się teraz z problemami reformy Służby Zdrowia. Koleżanką redakcyjną Andrzeja jest Elżbieta Rowicka, jej mąż, 48-letni Henryk jest dyrektorem dużego liceum. Henryk to człowiek bardzo zasadniczy, o konserwatywnych, sztywnych poglądach. Elżbieta i Henryk tworzą na pozór bardzo szczęśliwą rodzinę, mają dwoje dzieci, 16-letnią Agatę i 8-letniego Krzysia. Elżbieta po dwudziestu latach małżeństwa źle czuje się domu zdominowanym przez apodyktycznego męża, chce się rozwieść. Ta decyzja jest szokiem dla rodziny, szczególnie dla Agaty, jednak Elżbieta próbuje być konsekwentna. Na losach rodziny Rowickich zaważy jednak zupełnie inne wydarzenie: Henryk, chcąc pomóc ofierze wypadku, uczniowi jego liceum, oddaje krew, jednak badanie wykazuje, że jest zarażony wirusem HIV, od tej pory jego życie ulega zasadniczej zmianie. Kolejnym miejscem, które poznamy jest dom 28-letniej Teresy Jankowskiej, uzdolnionej dziennikarki "Samego Życia". Teresa mieszka tylko z matką, Danutą - byłą primabaleriną, która starając się dominować nad córką prowadzi do nieustannego konfliktu pokoleń. [Robert Kufel]

Ekipa

Varia

0

Kacper Szpunar, bardzo bogaty biznesmen, prezes spółki "KIM Investment Group" udziela wywiadu dziennikarce jednej ze stacji radiowych, opowiada o swoich interesach, o pieniądzach, które według niego są pewnego rodzaju energią poruszającą świat, ludzi, wszystko dookoła. Po chwili w gabinecie Szpunara pojawia się jego sekretarka i informuje szefa, że na lotnisku Okęcie ląduje właśnie samolot z jego gościem na pokładzie. Kacper daje dziennikarce jeszcze trzy minuty na zadanie ostatniego pytania, ta pyta skąd wziął swoje pierwsze pieniądze, które potem wraz z bratem zaczął inwestować na giełdzie i które przyniosły mu fortunę. Szpunar nieco wymijająco odpowiada, że trzeba mieć kogoś, kto w odpowiednim momencie poda swoją pomocną dłoń, jednak mimo nalegań dziennikarki nie chce powiedzieć, kto przed laty mu pomógł. Tymczasem na lotnisku Okęcie z samolotu wysiada Paweł Dunin, po chwili swojego serdecznego przyjaciela wita przybyły już na dworzec lotniczy, choć nieco spóźniony Kacper Szpunar, usprawiedliwia się faktem, iż dziennikarka której udzielał wywiadu zadawała strasznie dużo pytań, dodaje że koniecznie chciała wiedzieć skąd wziął swoje pierwsze pieniądze, powiedział jej więc że od sąsiada. Paweł uśmiecha się, zauważa, że przecież niegdyś byli sąsiadami, choć to już dawne dzieje. Kacper zaprasza gościa do swojego samochodu i zawozi go do luksusowego mieszkania usytuowanego w ekskluzywnym osiedlu należącym do spółki "KIM Investment Group", tam po kilkuminutowej wspomnieniowej rozmowie komunikuje Pawłowi, że zaprosił go do Polski, bo ma dla niego pewną propozycję. Szpunar mówi, że jego firma zamierza kupić gazetę "Samo Życie", która kiedyś miała 200 tyś. egzemplarzy nakładu, zasięg ogólnokrajowy a teraz ledwo dyszy. Paweł nie bardzo rozumie, po co Kacper mu o tym mówi, on przecież nie zna się na takich interesach, Szpunar ripostuje, że za to Dunin doskonale zna się na gazetach, dlatego chce by został jej redaktorem naczelnym. Niemal w tym samym czasie Agnieszka Augustynek spotyka się w Dęblinie ze swoim chłopakiem Piotrkiem, podchorążym w tamtejszej Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Powietrznych i oświadcza mu, że jutro wyjeżdża do Warszawy, zwolnił się bowiem etat gońca w redakcji gazety "Samo Życie" i ciocia Janina załatwiła jej tę pracę. Piotrek jest bardzo zaskoczony i zawiedziony jednocześnie słowami Agnieszki, próbuje odwieść ją od tego wyjazdu, przekonuje, że prędzej czy później i tu w Dęblinie znajdzie ona pracę, on zaś za dwa lata skończy szkołę i będą mogli się pobrać i usamodzielnić. Dziewczyna zauważa, że dla niego to tylko dwa lata a dla niej to cała wieczność, dodaje, że chciałaby poznać trochę świata, ludzi a ta praca w stolicy może być jej wielką życiową szansą, na pocieszenie rzuca, że Warszawa jest tylko kilkanaście kilometrów od Dęblina i na pewno często będą się spotykać. W Warszawie Kacper kontynuuje swoją rozmowę z Pawłem, przekonuje go, że jeśli to on poprowadzi "Samo Życie" to gazeta za rok wróci do dawnego nakładu i za trzy lata będzie miała trzy razy tyle, profesjonalnie zbija każdy argument Dunina przeciwko tej propozycji, mówi, że i tu w Polsce może on kontynuować swoją pracę nad książką, którą zaczął pisać w Stanach Zjednoczonych, przypomina, że przecież zawsze chciał być dziennikarzem i mieć własną gazetę, ma doświadczenie, bo pisał przecież dla "Boston Globe" i o wydawaniu gazety wie wszystko, poza tym jest spoza układu, niezależny i to może być jego największym atutem, dodaje, że pojawia się przed nim wielka szansa na stworzenie gazety nie dla intelektualistów i elit tylko dla zwykłych ludzi, którzy jeżdżą tramwajem, metrem, gazetę, która daje informacje, rozrywkę, pismo, które wszystkich porwie i poruszy, to wyzwanie dla ich obu. Dunin nie do końca czuje się przekonany, a decyzja o powrocie do kraju jest dla niego o tyle trudna, bo w USA został przecież jego niepełnosprawny syn Łukasz. Kacper doradza Pawłowi by zastanowił się jeszcze nad jego propozycją, porozmawiał o tym z Łukaszem, daje Duninowi 24 godziny na odpowiedź, zaznacza jednak, że jeśli będzie to odpowiedź negatywna to on rezygnuje z tej transakcji. Szpunar wychodzi a Dunin przegląda jedno z ostatnich wydań gazety "Samo Życie" i zastanawia się, co ma zrobić. Wieczorem Agnieszka przygotowuje się do wyjazdu do Warszawy, zatroskana matka pakuje jej do torby słoiki z zapasami, ubolewa też nad faktem, że córka zdecydowała się zamieszkać z koleżanką a nie z ciotką Janiną. Agnieszka uspokaja matkę, przecież z Kingą zna się od dziecka, a u cioci Janiny zamieszkać nie może, bo tam przecież ciasnota taka, że igły nie ma gdzie wcisnąć, zapewnia, że w stolicy nie zginie, zresztą umówiła się z Jarkiem, że ten wyjdzie po nią na dworzec. Ojciec Agnieszki w tajemnicy przed żoną wręcza córce kopertę z pieniędzmi mówiąc, że na pewno przydadzą się jej one w tej Warszawie. Agnieszka dziękuje ojcu za wsparcie. Jarek trenuje boks w Klubie Sportowym "Sparta", jego trener dostrzega limo pod okiem chłopaka, nie przyjmuje do wiadomości wyjaśnień, że potknął się na schodach, tłumaczy, że boks to nie bandytka, przypomina, że już kiedyś wyciągnął go z kłopotów i nie chce by sytuacja się powtórzyła, Trener odsyła Jarka do szatni a potem do domu przypominając jednocześnie o zbliżającym się Turnieju Czterech Stolic. Dunin przegląda stare wydania "Samego Życia" i zaznacza to, co dobre w tej gazecie a co koniecznie trzeba zmienić, potem chwyta za telefon i dzwoni do USA do swojego syna Łukasza. Paweł informuje syna o propozycji, jaką otrzymał od Szpunara. Chłopak bez entuzjazmu przyjmuje słowa ojca, cynicznie mówi, że rzuci monetę, niech ona rozstrzygnie czy mają wracać do Polski czy nie, zauważa też, że i tak będzie tak jak ojciec zadecyduje, on jest przecież tylko dodatkiem do niego i bez niego nigdzie się nie ruszy, potem ostentacyjnie odkłada słuchawkę. Paweł nieco urażony zachowaniem syna nadal nie wie, jaką podjąć decyzję. Jarek wraca do domu, Janina od razu dostrzega siniak pod okiem syna, nie omieszka skrytykować jego bokserskich zapędów, potem przypomina, że jutro przyjeżdża Agnieszka i chłopak ma po nią wyjść na dworzec. Janina rozwiewa obawy syna, że Agnieszka się do nich wprowadzi, wyjaśnia, że siostrzenica zamieszka ze swoją koleżanką, ale, jako że dziewczyna w ogóle nie zna Warszawy to właśnie dlatego on odbierze ją z dworca. Jarek bardzo niechętnie zgadza się jutro wyjść po swoją kuzynkę. W jednej z kawiarni spotykają się Stinger, miejscowy gangster i jego ludzie - Księgowy i Miki. Stinger dowiaduje się, że Szpunar zamierza kupić po części za jego pieniądze gazetę "Samo Życie". Stinger jest wściekły, ma jednak pomysł jak odzyskać swoje pieniądze. Tymczasem Kacper Szpunar zwołuje zebranie udziałowców spółki "KIM Investment Group", którymi prócz niego są jego brat Igor i Marta. Kacprowi nie udaje się przekonać współudziałowców spółki do zakupu "Samego Życia", nie przemawiają do nich argumenty, że gazeta daje potężną władzę i dostęp do informacji, które mogą się im bardzo przydać. Marta i Igor są nieprzejednani, nie wyrażają zgody na zakup "Samego Życia". Podczas zebrania Igor odbiera telefon od Stingera, mafioso domaga się natychmiastowego zwrotu długu. Paweł odwiedza grób swojej zmarłej tragicznie żony Zofii Poniemirskiej, wybitnej pianistki, potem spacerując po mieście zastanawia się nad propozycją Kacpra, zachodzi nawet pod budynek siedziby redakcji "Samego Życia" a potem swoje kroki kieruje do Cafe "Kredens", której właścicielką jest jego dawna przyjaciółka Donata. Autobusem PKS z Dęblina do Warszawy przyjeżdża Agnieszka. Jej pierwszy kontakt ze stolicą nie jest zbyt przyjemny, już na dworcu kilku opryszków próbuje ją okraść, z pomocą jednak przychodzi dziewczynie nadchodzący akurat Jarek, który ratuje kuzynkę z opresji. W wyniku interwencji na dworcu Jarek doznaje niegroźnej rany na policzku, prosi Agnieszkę by nie wspominała matce o tym incydencie, bo znowu zacznie się gadanie. Dziewczyna obiecuje milczeć, choć uważa, że powinna powiedzieć prawdę, bo to był przecież napad. Jarek przyprowadza Agnieszkę do domu, Janina serdecznie wita się ze swoją siostrzenicą, nie omieszka zauważyć też kolejnej kontuzji syna. Jarek tłumaczy, że rana jest skutkiem upadku na stopniach autobusu. Kubiakowa uskarża się Agnieszce na swoich synów, uważa, że źle ich wychowała, szczególnie Jarka, podkreśla, że rodzina to dla niej świętość, a chłopcy, może za wyjątkiem Grzesia, który obecnie jest w wojsku nie potrafią tego uszanować. Agnieszka przy okazji dziękuje ciotce za załatwienie pracy w redakcji gazety, Janina zaś ubolewa nad faktem, że siostrzenica nie może u niej zamieszkać tylko musi się tułać po obcych ludziach. Donata jest zadowolona z niespodziewanych odwiedzin Pawła, pyta go czy na długo przyjechał do Polski. Dunin wspomina przyjaciółce o propozycji objęcia stanowiska redaktora naczelnego gazety "Samo Życie", jednak wciąż się waha czy ją przyjąć, jest przecież Łukasz, z którym jest mu się coraz trudniej porozumieć, chłopak odmawia nawet wychodzenia z domu. Dona uważa, że to najlepsza propozycja, jaka mogła się Duninowi przydarzyć, przekonuje, że ta odmiana może i Łukaszowi wyjść na dobre, mniema, że to ta Ameryka tak na niego działa. Paweł wciąż nie wydaje się przekonany czy powinien właśnie teraz wracać do Polski. Jarek odprowadza Agnieszkę do jej nowego mieszkania na Wilczej. Kinga z radością wita swoją dawną przyjaciółkę, przedstawia jej też Jolkę, z którą będą mieszkać. Agnieszka jest zdziwiona, że Jolka, mimo że jest już południe wciąż śpi, Kinga wyjaśnia, że dziewczyna pracuje w jakimś nocnym klubie i dlatego sypia tak długo, za to nie przeszkadzają sobie nawzajem, właściwie tylko się mijają, bo kiedy ona idzie rano do pracy do supermarketu to Jolka właśnie wraca do domu. Kacper w samochodzie odbiera telefon od Pawła, Dunin komunikuje mu, że zdecydował się przyjąć jego propozycję objęcia stanowiska redaktora naczelnego "Samego Życia". Szpunar jest w kropce, przecież sprawa zakupu gazety spaliła na panewce. Kacper po powrocie do domu włącza telewizor, z polsatowskich "Informacji" dowiaduje się, iż eksplodowała bomba pod samochodem jego brata, Igora. Zdenerwowany Kacper nie wie, co ma robić, najpierw telefonuje do Ilony, żony Igora i poleca jej siedzieć w domu i pod żadnym pozorem nie otwierać nikomu drzwi, potem postanawia poszukać brata. Kiedy Szpunar chce wychodzić już z domu telefonuje Igor i informuje brata, że już do niego jedzie. Kiedy tylko w mieszkaniu pojawia się Igor Kacper próbuje wydobyć od niego prawdę, kto czyha na jego życie, pyta brata w co się znów wplątał. Początkowo Igor nie chce niczego mówić, postawiony jednak w krzyżowym ogniu pytań przyznaje, że jest winien Stingerowi pokaźną sumę pieniędzy a teraz nagle mafioso domaga się zwrotu długu. Kacper jest wściekły na brata za jego nieodpowiedzialne poczynania, postanawia spłacić jego długi, w zamian żąda jednak od Igora zmiany decyzji w sprawie zakupu "Samego Życia". Igor bez słowa zgadza się na tę propozycję, potem udaje się do banku gdzie podejmuje gotówkę, następnie udaje się w miejsce, w którym umówił się ze Stingerem i wręcza mu walizkę z pieniędzmi. Mafioso nie przyjmuje jednak pieniędzy, mówi, że to będzie taki jego mały wkład w gazetę "Samo Życie". Po spotkaniu ze Stingerem Igor udaje się na Dworzec Centralny gdzie w skrytce bagażowej zostawia neseser z pieniędzmi, potem wraca do domu i komunikuje bratu, że rozliczył się z szefem mafii. Zadowolony Kacper odsyła brata do domu by uspokoił żonę, przypomina mu też, że w sprawie zakupu gazety zmienił zdanie, potem z radości zaciera ręce, bo "Samo Życie" jest już prawie jego własnością. [Robert Kufel]

1

Agnieszka rozpoczyna pracę w redakcji gazety "Samo Życie", na dobry początek dostaje od pana Lucjana, właściciela kiosku w hollu budynku cukierka - krówkę, jest zdziwiona, że mężczyzna wie jak ma ona na imię, skąd pochodzi i co robią jej rodzice. Wszystko się wyjaśnia, kiedy w hollu pojawia się Janina, która jak się okazuje jest z panem Lucjanem w znakomitej komitywie. Janina zwraca Agnieszce uwagę, że przyszła do pracy zbyt wcześnie, przecież w redakcji jeszcze nikogo nie ma. Dziewczyna wyjaśnia, że chce się trochę rozejrzeć. Kubiakowa wspomina panu Lucjanowi, że Agnieszka zamieszkała w Warszawie wraz ze swoimi dwoma koleżankami, dodaje, że bardzo chciała by siostrzenica zamieszkała razem z nią, ale wtedy było by im trochę za ciasno. Agnieszka udaje się na górę do pomieszczeń zajmowanych przez redakcję "Samego Życia" a w hollu budynku pojawia się Paweł Dunin. Janina i Lucjan uważnie mu się przyglądają i zastanawiają się kim też może być ten człowiek. Tymczasem Agnieszka zwiedza news-room, z podziwem przygląda się pomieszczeniu, w jednym z komputerów czyta jakiś tekst. Taką zastaje ją Paweł, wystraszona dziewczyna wyjaśnia, że niczego nie pisze, jest nowym gońcem i czeka tutaj na sekretarza redakcji Ratajczaka. Paweł mówi, że to się nawet dobrze składa, bo on także jest pierwszy dzień w nowej pracy. Agnieszka przedstawia się Duninowi, pyta kim on jest, ale Paweł nie odpowiada tylko odbiera telefon od Kacpra Szpunara. W pracy pojawia się Ratajczak, wprowadza Agnieszkę w jej nowe obowiązki, przy okazji na regale ze skrytkami z nazwiskami wszystkich dziennikarzy zdejmuje wizytówkę starego redaktora naczelnego i mówi, że o 10.30. mają witać nowego szefa. Do redakcji z wolna zaczynają się schodzić pracujący tu dziennikarze, jako pierwsza pojawia się Teresa Jankowska, prosi recepcjonistkę by zawiadomiła ją, kiedy przyjdzie jej gość - Iwona Daniluk, pyta też ochroniarzy czy widzieli już nowego naczelnego, ale ci zaprzeczają, chyba jeszcze nie przyszedł. Cały zespół redakcyjny jest ciekaw, jaki też będzie nowy szef, zastępca redaktora naczelnego zaś przypomina wszystkim o zebraniu. Teresa poszukuje Elżbiety Rowickiej, bo przecież w tym tygodniu mają wydrukować wywiad z aktorem Andrzejem Szamajdą, a nie ma jeszcze autoryzacji tekstu, artysta wyraźnie sobie tego zażyczył. Tymczasem do redakcji przyjeżdża nowy właściciel gazety Kacper Szpunar. Recepcjonistka Asia oraz ochroniarz Karol podejrzewają, że to może być nowy naczelny. Karol postanawia się tego dowiedzieć, zwraca palącemu Szpunarowi uwagę, że w budynku nie wolno palić. Kacper nonszalancko strzepuje popiół na świeżo umytą posadzkę i odpowiada, że od dzisiaj już można, potem wsiada do windy i jedzie do news-room'u. Wszyscy pracownicy gazety powoli gromadzą się w największym pomieszczeniu redakcji na zwołanym właśnie zebraniu, wśród zebranych są też Janina i Agnieszka, po chwili wchodzą Kacper i Paweł. Szpunar jako przedstawiciel spółki "KIM Investment Group", nowego właściciela "Samego Życia" przedstawia wszystkim nowego redaktora naczelnego - Pawła Dunina. Agnieszka nie kryje zdziwienia faktem, że mężczyzna, którego rano poznała w news-room'ie jest nowym szefem gazety. Dunin wygłasza inauguracyjne przemówienie, zapowiada daleko idące zmiany w profilu gazety, dziesięciokrotny wzrost nakładu i ku niezadowoleniu pracowników reorganizację dnia pracy, nie wyklucza też zwolnień. Paweł przy okazji wytyka też wszystkim brak zaangażowania w pracy, mówi, że zauważył, iż rano do komputera w news-room'ie jako pierwszy zasiadł goniec, i to początkujący. Wszyscy kierują swój wzrok na Agnieszkę, a zawstydzona dziewczyna oblewa się rumieńcem i wychodzi na korytarz. Dunin szczegółowo przedstawia swoje plany, podejmuje też pierwszą decyzję, mianowicie kolegium redakcyjne będzie się odbywać codziennie o 9.30 rano. Tymczasem Agnieszka płacze na korytarzu, uważa, że ten nowy naczelny od początku się z niej nabija, zrobił z niej pośmiewisko. Janina próbuje ukoić siostrzenicę, uważa, iż nieco przesadza, sądzi, że Dunin tylko żartował. W redakcji pojawia się mocno spóźniona Elżbieta Rowicka, przyprowadza ze sobą syna, Krzysia, którego oddaje pod opiekę Kubiakowej mówiąc, iż musiała zabrać dziecko ze sobą, bo w szkole pękła rura. Jako że Janina nie ma zbyt wiele czasu chłopcem postanawia zająć się Agnieszka. Nowy naczelny kontynuuje swoje przemówienie, jako że atmosfera nieco się rozluźnia musi przywołać do porządku zbyt głośno rozmawiających między sobą dziennikarzy. Teresa prosi Dunina o pozwolenia na opuszczenie zebrania, dostała bowiem wiadomość, iż przyszedł do niej umówiony wcześniej gość, dodaje, że z tej rozmowy może powstać niezły materiał dziennikarski. Paweł pozwala Jankowskiej wyjść, a ta korzystając z okazji przypomina Elżbiecie o konieczności uzyskania od Szamajdy autoryzacji wywiadu. Rowicka prosi Ratajczaka by wysłał kogoś do aktora z tekstem wywiadu po autoryzację. Sekretarz redakcji postanawia tym zadaniem obarczyć Agnieszkę. Teresa przeprowadza wywiad z nauczycielką, panią Iwoną Daniluk, która została zawieszona w obowiązkach służbowych za niemoralne prowadzenie się, gdyż mieszka wspólnie z jednym z swoich uczniów. Kobieta skarży się, że dyrektor szkoły w obecności całej rady Pedagogicznej nazwał ją dziwką, potem wyjaśnia, że pozwoliła jednemu z uczniów, Antkowi Knapikowi zamieszkać u siebie by uchronić chłopaka przed dalszą demoralizacją, dodaje, że ten uczeń wywodzi się z rodziny alkoholików i nie ma warunków do nauki, a po śmierci swojej babci nie miał gdzie się podziać. W trakcie rozmowy okazuje się, że dyrektorem CVIII Liceum Ogólnokształcącego przy Kwiatowej, w którym pracuje Iwona Daniluk jest Henryk Rowicki, mąż redakcyjnej koleżanki Teresy, Elżbiety. Agnieszka udaje się do willi Andrzeja Szamajdy, okazuje się jednak, że aktor pojechał już na lotnisko. Agnieszka pośpiesznie udaje się na Okęcie z myślą, że uda się jej jeszcze dopaść Szamajdę. Tymczasem Teresa relacjonuje Andrzejowi Kornackiemu swoją rozmowę z nauczycielką Daniluk, mówi, że jak na razie słyszała tę bajkę tylko z jednej strony, ale wydaje się jej, że w tej historii ważną rolę odgrywa mąż Elżbiety. Andrzej proponuje Teresie by uprzedziła Rowicką, że ma zamiar zająć się skandalem, jaki wybuchł w liceum kierowanym przez Henryka, co ta też czyni. Elżbieta jest zaskoczona, że taka historia miała miejsce w liceum jej męża, obiecuje Jankowskiej, że porozmawia z Henrykiem i spróbuje go przekonać by spotkał się z dziennikarką i przedstawił swoją wersję wydarzeń. Agnieszka niemal w ostatniej chwili dociera na lotnisko Okęcie, udaje się jej wezwać aktora do stanowiska odpraw. Szamajda jest bardzo zdenerwowany, podejrzewa, że Agnieszka ma jakąś informację o jego chorej żonie, więc kiedy dziewczyna oświadcza, że jest gońcem z redakcji "Samego Życia" i przyniosła tylko wywiad do autoryzacji rozwścieczony aktor nazywa ją idiotką a potem w drobny mak drze wręczony mu tekst wywiadu i odchodzi. Agnieszka jest przerażona, bo nie wie, co teraz powie w redakcji. [Robert Kufel]

2

Agnieszka w minorowym nastroju wraca do redakcji "Samego Życia", w hollu pyta pana Lucjana o ciotkę, ale okazuje się, że ta już poszła do domu, dziewczyna więc nie ma z kim podzielić się swoim problemem. Tymczasem Janina obłóczona torbami z zakupami wraca do domu, w przedpokoju zastaje spakowanego do drogi Jarka, chłopak wyjeżdża na zgrupowanie i prosi matkę o pieniądze na drobne wydatki. Janina z ciężkim sercem daje synowi ostatnie 20 zł. Jarek chcąc uniknąć bardziej szczegółowych pytań dotyczących zgrupowania, na które jedzie pośpiesznie opuszcza mieszkanie. Janina znajduje na stole w kuchni bardzo wysoki rachunek za telefon, przerażona wchodzi do pokoju synowej zajętej akurat liczeniem pieniędzy i pokazując jej kwit pyta, co to ma znaczyć. Anita stara się uspokoić teściową, wyjaśnia, że tak wysoki rachunek za telefon jest kosztem prowadzenia własnej działalności gospodarczej, zapewnia, że sama za to wszystko zapłaci, potem dodaje, że jutro wyjeżdża do Niemiec gdzie znalazła dobry kontakt na proszek do prania na sprzedaży którego zarobi krocie. Janina jest zbulwersowana kolejnym wyjazdem synowej, zauważa, że koszty, o których mówi są znacznie większe, w ogóle nie ma jej teraz w domu, a przecież jej mąż i syn potrzebują żony i matki. Anita puszcza mimo uszu uwagi teściowej, przypomina jej tylko, że zarabia pieniądze, bo pensja Mirka nie wystarcza im na godziwe życie. Za chwilę do pokoju wchodzi wspomniany Mirek, najstarszy syn Janiny i oświadcza, że dowiedział się dzisiaj, iż Jaśkiewicz odchodzi na emeryturę i teraz to on ma zostać kierownikiem narzędziowni, a to oczywiście oznacza podwyżkę. Janina jest szczęśliwa z sukcesu zawodowego syna, Anita zaś z obojętnością przyjmuje wiadomość o awansie męża. W redakcji Elżbieta robi Agnieszce awanturę z powodu braku autoryzacji wywiadu z Szamajdą, przy okazji dostaje się też Ratajczakowi za to, że z tak ważną misją posłał taką ciamajdę. Agnieszka jest bliska płaczu, jest bowiem przekonana, że za chwilę zostanie zwolniona z pracy. Tymczasem podniesiony ton głosu Rowickiej i broniącego się przed jej zarzutami Ratajczaka słyszy Paweł, oczekując wyjaśnień zaprasza młodą gońcównę i sekretarza redakcji do swojego gabinetu. Mirek uradowany rychłym awansem porywa żonę do tańca, przy okazji usprawiedliwia gderania matki na zbyt wysoki jej zdaniem rachunek za telefon, tłumaczy, że ona zawsze się musi o coś martwić, dodaje, że może znowu tak jak kiedyś powinni zamieszkać osobno, teraz jak dostanie podwyżkę to będzie ich na to stać. Anita kpi z podwyżki męża, mówi, że to nic w porównaniu z tym, co ona zarabia. Mirek czuje się nieco urażony słowami żony, mówi, że nie ufa jej parterowi w interesach, Tomaszowi, obawia się, że może on ją wpuścić w niezły kanał. Anita rozwiewa obawy męża, mówi, że wszystko jest pod kontrolą, a Tomaszowi ufa, zawsze może na nim polegać. W gabinecie redaktora naczelnego Ratajczak opowiada Duninowi co przydarzyło się Agnieszce z Szamajdą i o co ma teraz pretensje Rowicka. Paweł jest rozbawiony tą historią, mówi, że zna tego Szamajdę, on zawsze tupie nogami gdy jest wściekły. Agnieszka przypuszcza, że naczelny znowu się z niej nabiją, urażona oświadcza Pawłowi, że nie musi się z niej wyśmiewać, sama wie, że się nie nadaje do tej pracy i obiecuje, że Dunin więcej jej nie zobaczy. Paweł konfrontuje się nieco, przeprasza Agnieszkę za swoje niestosowne uwagi, mówi, że nie chciał jej urazić i obiecuje, że już nigdy więcej nie będzie się z niej śmiać, dodaje też, że wcale nie wyrzuca jej z pracy, co więcej, uważa, że postąpiła słusznie. Agnieszka czuje się podbudowana i zarazem onieśmielona słowami naczelnego. Anita popołudniem wychodzi z domu zabierając ze sobą pokaźną sumę pieniędzy, odmawia jednak eskorty męża, który deklaruje, że ją odprowadzi tłumacząc, że ktoś ma po nią przyjechać. Po wyjściu synowej Janina nie omieszka wypomnieć synowi, że niesłusznie pozwala żonie na tak częste wyjazdy i tym samym zaniedbywanie rodziny, a przede wszystkim Maćka, który jest w takim wieku, że potrzebuje opieki matki. Mirek swoimi argumentami nie potrafi przebić racji matki, Janina wciąż obstaje przy swoim zdaniu, że rodzina jest najważniejsza. Po chwili do domu wraca Maciek, od razu pyta o mamę. Mirek wyjaśnia synowi, że mama musiała wyjechać, chcąc jakoś pocieszyć zmartwionego tym faktem Maćka obiecuje, że kupi mu rękawice bokserskie, takie, o jakich marzył. Janina strofuje syna mówiąc, że jeden bokser w rodzinie w zupełności wystarczy. Paweł już w miłej atmosferze rozmawia z Agnieszką, wypytuje ją o wykształcenie, rodzinę, marzenia. Agnieszka odpowiada, że ma tylko maturę, owszem, myślała o studiach, ale jej rodziny na to nie stać, rodzice z trudem wiążą koniec z końcem. Paweł stara się przekonać Agnieszkę, że teraz, kiedy mieszka w Warszawie może warto pomyśleć o studiach, ta zaś już pewna, że naczelny nie wyrzuca jej z pracy z radości rzuca mu się na szyję mówiąc, że nienajgorszy z niego człowiek, obiecuje też, że załatwi tę sprawę z Szamajdą, znajdzie na niego jakiegoś haka. W czasie kiedy Henryk siedząc w swoim pokoju sprawdza klasówki swoich uczniów zagląda do niego jego syn Krzyś i mówi, że nie był dzisiaj w szkole bo pękła rura i cały budynek zalało. Henryk stwierdza, że jak szkoła nie dba o budynek to takie są tego skutki, w jego liceum takie rzeczy są nie do pomyślenia. Do pokoju męża zagląda też Elżbieta, prosi o chwilę rozmowy, pyta czy to prawda, że jakaś nauczycielka z jego szkoły została zawieszona w obowiązkach służbowych. Henryk potwierdza tę informację, nie rozumie tylko dlaczego żonę interesuje ta sprawa. Elżbieta wyjaśnia, że Teresa Jankowska chce napisać o tym artykuł, już nawet rozmawiała z tą nauczycielką. Henryk jest bardzo zaskoczony słowami żony. Elżbieta opowiada mężowi, że ta nauczycielka Daniluk twierdzi, że została przez niego fałszywie oskarżona i czuje się głęboko skrzywdzona. Dla Henryka sprawa jest oczywista, mówi, że nie może tolerować w swoje szkole zachowań demoralizujących młodzież, a ta Daniluk zamieszkała przecież razem ze swoim uczniem, dlatego podjął interwencję. Elżbieta nie chce słuchać jej zdaniem zbytnio przesadzonych argumentów usprawiedliwiających decyzję męża, prosi go jedynie by porozmawiał z Teresą, która zanim cokolwiek napisze chce znać sprawę z obu stron. Agnieszka po powrocie do domu opowiada Kindze historię o Szamajdzie, potem częstuje ją szampanem, trzeba jakoś uczcić jej pierwszy dzień w nowej pracy. Do uczty przyłącza się rozbudzona hałasami Jolka, ze zdziwieniem przyjmuje jednak wyjaśnienia okazji, jaką świętują Agnieszka i Kinga, dla niej praca w charakterze gońca nie jest żadną nobilitacją ani awansem społecznym, wręcz przeciwnie, to poniżające zajęcie. Późnym wieczorem w mieszkaniu Rowickich pojawia się Antek Knapik, chce porozmawiać z dyrektorem, błaga go by nie wyrzucał z pracy pani Daniluk, uważa, że to niesprawiedliwe. Henryk nie chce rozmawiać z Antkiem, uważa, że chłopak bezprawnie nachodzi jego dom zaś jego argumentów może wysłuchać jutro w szkole, potem nakazuje mu natychmiast opuścić swój dom. Chłopak nie zamierza ustąpić, co więcej, rzuca się na Rowickiego i zaczyna go szarpać zarzucając dyrektorowi, że niczego nie rozumie, nie wie jaka może być rodzina. Henryk gwałtownie odpycha chłopca, ten zaś bardzo zdenerwowany wybiega z mieszkania Rowickich. Elżbieta prosi męża by coś zrobił, chyba widzi w jakim stanie jest ten chłopiec, kiedy jednak Henryk rzuca, że żona histeryzuje ta sama wybiega na ulicę za Antkiem. Całej tej scysji zza drzwi swojego pokoju przygląda się córka Rowickich, Agata. Już na ulicy Elżbieta krzyczy za uciekającym Antkiem by zaczekał., chłopak jednak nie zatrzymuje się, wciąż biegnie jakby na oślep i nagle wpada pod nadjeżdżający samochód. Z ust Elżbiety wyziera przeraźliwy krzyk przerażenia. [Robert Kufel]

3

Ranny Antek trafia do szpitala. Zdenerwowani Rowiccy na korytarzu oczekują przyjazdu do szpitala ich przyjaciółki, lekarza Barbary Kornackiej. Kiedy pojawia się rzeczona proszą ją by dowiedziała się czegoś o stanie zdrowia Antka Knapika, bo tutaj nikt nie chce udzielić im żadnych informacji, a podobno mają go operować. Barbara obiecuje, że spróbuje się czegoś dowiedzieć, w tym jednak momencie korytarzem lekarze i pielęgniarki wiozą nieprzytomnego chłopca na salę operacyjną. Henryka dręczą wyrzuty sumienia, chciałby coś zrobić dla rannego chłopca, Barbara podpowiada mu, że zawsze może oddać krew. Kinga i Agnieszka rozmawiają popijając szampana. Kinga pyta Agnieszkę o Piotrka, a ta odpowiada, że chłopak nie chciał się zgodzić na jej wyjazd z Dęblina, ale przecież nie mogła siedzieć bezczynnie kolejny rok czekając nie wiadomo na co, dodaje, że jak Piotr skończy szkołę to zamierzają się pobrać a potem wyjadą tam gdzie młodego pilota skierują. Kinga już wyobraża sobie ślub Agnieszki i Piotra, on w galowym mundurze, ona w śnieżnobiałej sukni. Jolka oglądając zdjęcie Piotrka aż gwiżdże z zachwytu, uważa, że Agnieszce trafił się super facet, potem żegna się, bo musi iść do pracy. Agnieszkę bardzo ciekawi gdzie pracuje Jolka, Kinga wyjaśnia, że koleżanka podobnie jak ona zaczynała w supermarkecie, ale potem znalazła coś innego i podobno pracuje w jakimś nocnym klubie czy kasynie i chyba nawet nieźle tam zarabia. Za chwilę rozlega się dzwonek do drzwi, to mimo późnej pory Kingę odwiedza jej chłopak, Waldek. Barbarze póki co nie udaje się nic dowiedzieć o stanie zdrowia rannego Antka, trwa operacja i dopiero po zabiegu będzie wiadomo coś więcej. Kornacką intryguje pytanie dlaczego to właśnie Rowiccy przyjechali z rannym chłopcem do szpitala. Elżbieta wyjaśnia Barbarze okoliczności w jakich doszło do tej tragedii, potem oświadcza, że postanowiła odejść od Henryka i wystąpić o rozwód. Barbara jest bardzo zaskoczona słowami przyjaciółki. Tymczasem Henryk pojawia się w stacji krwiodawstwa gdzie deklaruje chęć natychmiastowego oddania krwi dla swojego rannego ucznia. Pielęgniarka wyjaśnia Rowickiemu, że o tej porze nikt nie pobierze od niego krwi, prosi by przyszedł jutro. Henryk dość łatwo daje się zbyć, przeprasza i obiecuje, że przyjdzie jutro. Kinga opowiada Waldkowi o Agnieszce, chłopak jednak czuje się znudzony tą opowieścią, najbardziej pragnie zostać teraz sam na sam ze swoją dziewczyną, kiedy więc Agnieszka wychodzi na chwilę do kuchni przekonuje Kingę by spławiła z domu koleżankę. Kinga nie chce się na to zgodzić, wtedy to urażony Waldek trzaskając drzwiami opuszcza mieszkanie dziewczyn. Kinga jest oburzona postępkiem Waldka, w rozmowie z Agnieszką przyznaje, że czasami nie rozumie facetów, niby ona Waldek mają się pobrać a on odstawia jej taki numer. Agnieszka jest zdziwiona małżeńskimi planami przyjaciółki, pyta ją czy długo zna Waldka, ta odpowiada, że oczywiście, są ze sobą już cztery miesiące, potem pokazuje przyjaciółce rzeczy, jakie kupiła do ich przyszłego wspólnego mieszkania. Agnieszka odnajduje wśród tych rzeczy także seksowną koszulkę nocną i z uśmiechem stwierdza, że Kinga to już nawet noc poślubną zaplanowała. Rowiccy wracają do domu gdzie wyczekuje ich płacząca Agata, z miejsca pyta co z Antkiem. Barbara przytula córkę i mówi, że chłopak żyje, co prawda ma rozległe obrażenia wewnętrzne, obrzęk mózgu i jest nieprzytomny, ale istnieje szansa, że z tego wyjdzie. Uspokojona Agata udaje się do swojego pokoju, a Henryk sięga po kieliszek koniaku, potem pyta żonę czy jest zadowolona, przecież to jego wina, że ten chłopak wpadł pod samochód, ona zaś chciała mu pomóc, teraz będzie mogła robić za męczennicę. Elżbieta gorzko zauważa, że gdyby mąż porozmawiał z Antkiem to być może nie doszłoby do tego wypadku. Henryk w ostrym tonie oświadcza, że nie czuł potrzeby rozmowy z tym chłopakiem, nie pozwoli się szantażować tej Daniluk, jest przekonany, że to ona przysłała tutaj Antka. Elżbieta uważa, że mąż jest podły, to jeden z powodów, dla których chce się z nim rozwieść, ale najważniejszy z nich to taki, że on jej już nie kocha. Henryk oświadcza, że nie pozwoli zniszczyć tego, co przez tyle lat budował, nie pozwoli zniszczyć rodziny, skrzywdzić dzieci, dlatego też nigdy nie zgodzi się na rozwód, uważa, że żona się starzeje i nie może sobie z tym poradzić, więc myśli, że jak się rozwiedzie to będzie wolna, marzą się jej romanse, młodzi rycerze na białych koniach. Elżbieta z ubolewaniem słucha słów męża, potem wychodzi z pokoju. Awanturę rodziców z ukrycia podsłuchuje Agata. Rano następnego dnia Barbara przyjeżdża do szpitala, na Izbie Przyjęć słyszy jak jakaś kobieta wypytuje pielęgniarkę o Antka Knapika. Kornacka zaczepia tę kobietę, okazuje się, że to nauczycielka Daniluk próbuje dowiedzieć się o stan zdrowia swojego ucznia. Barbara wyjaśnia okoliczności wypadku chłopca, informuje nauczycielkę, że rannego chłopca do szpitala przywiózł dyrektor Rowicki i chory przebywa teraz na OIOM-ie. Danilukowa jest wstrząśnięta, mówi, że tłumaczyła Antkowi by nie szedł do mieszkania dyrektora, ale on nie chciał jej słuchać. Barbara pyta nauczycielkę o adres rodziców rannego chłopca, bo trzeba ich zawiadomić o wypadku dziecka. Danilukowa jest nieco zdziwiona, że dyrektor Rowicki nic nie powiedział o sytuacji rodzinnej chłopca, wyjaśnia patrzącej na nią pytającym wzrokiem lekarce, że Knapikowie to alkoholicy mieszkający gdzieś na działkach w zapuszczonej altanie, których nic nie obchodzi los ich syna. Barbarze wydaje się dziwnym to, co mówi nauczycielka, chłopiec był przecież czysty, zadbany. Daniluk tłumaczy, że chłopiec od dwóch miesięcy mieszka u niej i to tak bardzo oburzyło dyrektora Rowickiego że wyrzucił ją z pracy i doprowadził do tego, że Antek o mało co się nie zabił. Z samego rana Henryk udaje się do stacji krwiodawstwa, jest nieco zbulwersowany faktem, że przed pobraniem krwi musi odpowiedzieć na szereg jego zdaniem bzdurnych pytań dotyczących jego orientacji seksualnej, pobytów w więzieniu itp. Rankiem w redakcji Dunin zaczepia Agnieszkę, wręcza jej zdjęcie Szamajdy i haka na aktora z nadzieją, że to pomoże jej zrobić to, co mu obiecała, potem udaje się na kolegium redakcyjne. Na zebraniu Dunin zarzuca jednemu z dziennikarzy redagujących kronikę kryminalną, niejakiemu Turkiewiczowi posługującemu się pseudonimem "Turek", wymyślanie i przeinaczanie zamieszczanych tam historii, naczelny służy licznymi przykładami przeinaczania przez niesolidnego redaktora faktów i tworzenia własnych wersji publikowanych zdarzeń. Dunin przypomina wszystkim, że fakt, iż gazeta "Samo Życie" ma być rozrywkowa nie oznacza, że nie obowiązuje ich zasada rzetelności dziennikarskiej, mogą publikować tylko sprawdzone wiadomości, tego wymaga etyka zawodowa, uprzedza wszystkich, że od dzisiaj za zmyślenie jakiejkolwiek informacji grozi natychmiastowe zwolnienie z pracy. Urażony Turkiewicz oświadcza, że wcale nie musi tu pracować, tak się bowiem składa, że może pisać do kilku lepszych niż "Samo Życie" gazet. Paweł życzy Turkiewiczowi powodzenia, a ten niespodziewanie przypomina naczelnemu o pewnym wypadku, w którym zginęła Zofia Poniemirska, Dunin wtedy miał dobrych adwokatów i pięknie wywinął się od odpowiedzialności za jej śmierć, ale to wcale nie znaczy, że jest niewinny, jego ręce już zawsze będą zbroczone krwią. W trakcie wypowiedzi Turkiewicza rysy twarzy Dunina wyostrzają się, czuje się on wstrząśnięty oskarżeniami dziennikarza. Kamińska pyta Turkiewicza o co chodzi z tym wypadkiem, ten odpowiada jej, że jak by czytała gazety to by wiedziała, potem zabiera swoje rzeczy i opuszcza redakcję "Samego Życia", on tu już przecież nie pracuje. Tymczasem Teresa usiłuje porozmawiać z Rowickim, od jego sekretarki dowiaduje się jednak, że dyrektora nie ma, bo poszedł oddać krew dla rannego w wypadku samochodowym ucznia ich liceum Antka Knapika. Po chwili jednak dyrektor Rowicki pojawia się w szkole, przeprasza Teresę, że musiała na niego czekać, potem zaprasza ją do swojego gabinetu. Teresa mówi, że zna już powody jego spóźnienia, sekretarka wszystko jej wyjaśniła. Za chwilę do gabinetu dyrektora Rowickiego wchodzi wspomniana właśnie jego sekretarka, pani Wiesia, z informacją, że przyszedł ojciec Antka Knapika. [Robert Kufel]

4

Do gabinetu dyrektora CVIII Liceum Ogólnokształcącego chwiejnym krokiem wchodzi ojciec Antka Knapika, od razu przyjmuje pozycję roszczeniową, mówi, że stało się wielkie nieszczęście, jego syn jest w szpitalu i rozumie się samo przez się, że on jako ojciec jest poszkodowany. Teresa będąca świadkiem tej wizyty natychmiast włącza dyktafon, podejrzewa, że Knapik może powiedzieć coś bardzo interesującego, co przyda się w jej pracy dziennikarskiej. Rowicki stara się uspokoić mężczyznę, mówi, że jest nadzieja, iż Antek z tego wyjdzie. Pijany Knapik oświadcza, że przyszedł po odszkodowanie, syn był przecież w szkole ubezpieczony, więc z tego tytułu należy mu się odszkodowanie, dodaje, że to szkoła nie dopilnowała chłopaka, a jedna z nauczycielek przyszła do jego domu i zabrała mu syna podczas opieki rodzicielskiej, więc niech teraz płacą, żąda sumy 2000 zł. Rowicki odsyła mężczyznę do towarzystwa ubezpieczeniowego, ten jednak nie daje się zwieść, mówi, że jak szkoła nie wypłaci odszkodowania to on odda sprawę do sądu. Teresa wtrąca, że jest dziennikarką i bardzo interesuje ją sprawa tego wypadku, pyta Knapika czy sądzi, że to szkoła jest winna nieszczęściu jakie przytrafiło się jego synowi, a może on jako ojciec też nie jest bez winy, pyta czy kiedykolwiek bił swoje dziecko. Knapik odpowiada, że jak chłopak zasłużył to dostał lanie, potem ponawia żądanie wypłacenia odszkodowania, obniża jednak stawkę do 1500 zł. Dyrektor Rowicki jest oburzony bezczelnością Knapika, za śmieszne uważa jego groźby, żąda by mężczyzna natychmiast opuścił jego gabinet w przeciwnym razie będzie zmuszony wezwać policję. Knapik wychodzi z gabinetu Rowickiego, nie ma jednak nic przeciwko temu by wezwać policję, niech władza rozstrzygnie kto ma rację w tej sprawie. Janina przynosi panu Lucjanowi do kiosku obiad, mężczyzna dzieli się z Kubiakową plotką, że podobno Turkiewicz odszedł z pracy, uważa, że to dobrze, bo z niego był żaden dziennikarz. Lucjan mówi też, że przyszła do niego Kamińska i wypytywała o jakiś wypadek sprzed laty, w którym zginęła jakaś Zofia. Janina dziwnie patrzy na Michalaka i nie rozumie o co w tym wszystkim chodzi. Rowickiemu udaje się wyrzucić z budynku liceum ojca Antka Knapika, wraca do swojego gabinetu i z miejsca naskakuje na Teresę, zarzuca dziennikarce, że nie obchodzą jej inni ludzie, w ogóle nie myśli o bohaterach swoich artykułów a interesuje ją tylko własna kariera. Teresa przerywa potok pretensji Rowickiego stwierdzeniem, że przyszła tu by porozmawiać z nim o jego uczniach i nauczycielach, o Antku, który jak się okazuje miał powód by odejść z domu. Henryk stwierdza, że nie może znać rodziców wszystkich swoich uczniów, Jankowska zaś ripostuje, że nie wszyscy mają taką rodzinę jak Antek, a pani Daniluk na przykład wykazała się dużą odpowiedzialnością, zadała sobie dużo trudu by uchronić Antka przed dalszą demoralizacją, a dyrektor w zamian za to ją skreślił. Henryk prostuje, że tylko zawiesił nauczycielkę w jej obowiązkach, a o jej dalszym losie zadecyduje kuratorium, dodaje, że on sam w tej sprawie nie ma sobie nic do zarzucenia. Teresa jest ciekawa co Rowicki powiedział temu chłopcu, że ten aż rzucił się pod samochód. Podirytowany Rowicki oświadcza, że to był wypadek i niech Teresa nie próbuje mu wmawiać, że to było cokolwiek innego, potem chce by dziennikarka opuściła jego gabinet, rozmowę z nią uważa bowiem za zakończoną. Teresa wychodzi z ugruntowanym jednak przekonaniem, że Antek Knapik próbował popełnić samobójstwo. Kinga prosi Agnieszkę by wieczorem odwiedziła ciotkę, do niej przychodzi bowiem Waldek, a obiecała mu, że nikogo nie będzie w domu. Agnieszka obiecuje przyjaciółce, że dzisiejszego wieczora może liczyć na wolną chatę, jej tutaj nie będzie. Anita przed wyjazdem do Niemiec pakuje walizki. Mirek jest zdziwiony, że żona zabiera ze sobą tyle rzeczy jakby nie do pracy a na jakiś bal jechała. Anita wyjaśnia, że tam w Niemczech interesy robi się w dobrych restauracjach, a ona przecież nie pójdzie tam w dresie. Mirek zauważa, że z nim żona jakoś nigdy nie poszła do restauracji, obiecuje jednak, że jak wróci do domu to zaprosi ją na dobrą kolację do jakiegoś eleganckiego lokalu. Anita zbiera swoje walizki i pośpiesznie wychodzi z domu tłumacząc, że nie chce się spóźnić na pociąg. Zmierzająca do ciotki Agnieszka dostrzega Anitę czule witającą się z jakimś mężczyzną, po czym wsiadającą do jego samochodu. Agnieszka podejrzewa, że Anita zdradza Mirka. Janina jest zadowolona z odwiedzin siostrzenicy, zaprasza ją na obiad. Agnieszka rozmawia z Maćkiem, chłopiec mówi, że mama pojechała do Niemiec zarobić pieniądze by żyło się im dostatniej, bo ojciec to tylko na ryby chodzi licząc, że złowi jakąś złotą rybkę, która spełni jego marzenia. Agnieszka pyta Maćka o co on by poprosił taką złotą rybkę gdyby ją miał, chłopiec odpowiada, że o pieniądze by mama już nie musiała jeździć do Niemiec bez niego. Przy kolacji Agata próbuje dowiedzieć się od matki dlaczego ta chce się rozwieść z ojcem, dodaje, że słyszała nocną rozmowę rodziców. Elżbieta tłumaczy córce, że pomiędzy nią a ojcem od dawna się nie układa, żyją niby razem a tak naprawdę osobno i tylko oboje starają się żeby to nie miało żadnego wpływu na życie dzieci. Agata chce wiedzieć co matka konkretnie zarzuca ojcu, Elżbieta odpowiada, że właściwie nic takiego co łatwo by dało się zrozumieć, jest jednak pewna, że Henryk już jej nie potrzebuje, stara się być zasadniczy a jest tylko zakłamany, uważa że to ojciec chce tego rozwodu, a ona musi go tylko przeprowadzić. Agata oświadcza, że nic z tego nie rozumie i chyba nigdy nie zrozumie, potem wychodzi z kuchni nie dając matce żadnych szans na wytłumaczenie. Tymczasem Rowicki siedzi w parku na ławce i rozmyśla o wydarzeniach dzisiejszego dnia, nie reaguje na zaczepki jakiegoś bezdomnego mężczyzny, który prosi go o papierosa, bez słowa wstaje i odchodzi. Agnieszka opuszcza gościnne progi ciotki Janiny i udaje się do swojego mieszkania, dostrzega jednak światło w pokoju Kingi, znak to, że Waldek jeszcze nie wyszedł. Pomimo tego Agnieszka dzwoni do drzwi swojego mieszkania, otwiera jej właśnie Waldek, jest zdziwiony, że dziewczyna wróciła, myślał, że zostanie u ciotki na noc. Agnieszka wycofuje się mówiąc, że jakoś sobie poradzi, Waldek zaś na pytanie Kingi kto dzwonił odpowiada, że to pijany sąsiad pomylił drzwi. Agnieszka nie bardzo wie gdzie ma się podziać, błąka się po mieście gdzie zaczepiana jest przez jakiegoś mężczyznę biorącego ją za początkującą prostytutkę. Zrezygnowana i przestraszona dziewczyna postanawia spędzić noc w redakcji, ochroniarzom wyjaśnia, że musi trochę popracować, a w nocy najlepiej jej się pisze. Agnieszka jedzie windą na górę, w news-room'ie rozkłada na podłodze koc i układa się do snu. Tymczasem nocą do redakcji przychodzi także i Paweł Dunin. Ochroniarze są wściekli, bo nie będą mogli sobie pospać, do pracy przyszedł przecież sam redaktor naczelny. [Robert Kufel]

5

Dunin wchodzi do news-room'u, przekonany, że jest tu sam zachowuje się bardzo swobodnie. Paweł przypadkowo otwiera jeden z redakcyjnych komputerów, na monitorze pojawia się zdjęcie zmasakrowanej kobiety leżącej w doszczętnie rozbitym samochodzie. Ten widok wytrąca Dunina z równowagi, w zdenerwowaniu strąca ze stołu szklankę. Hałas rozbitego szkła budzi Agnieszkę, potem dziewczyna cichuteńko podąża za naczelnym kierującym się do redakcyjnego archiwum. Tamże Paweł przegląda stare wydania "Samego Życia", w jednym z nich odnajduje reportaż o wypadku sprzed lat, w którym zginęła jego żona. Zofia Poniemirska, autorem artykułu jest niejaki Turek, który właśnie odszedł z pracy w tej gazecie. Dunin jest wstrząśnięty lekturą tego artykułu, płacze. Obserwująca naczelnego Agnieszka jest zaniepokojona jego zachowaniem, postanawia ujawnić swoją obecność w redakcji i pyta Dunina czy dobrze się czuje. Zaskoczony Paweł uspokaja dziewczynę, zapewnia, że czuje się wyśmienicie, potem chcąc w jakiś sposób ukryć swoje zakłopotanie zaprasza Agnieszkę na kolację do pewnej zaprzyjaźnionej knajpki. Agnieszka zgadza się pójść z naczelnym, razem wychodzą z redakcji, a ochroniarze komentują narodziny nowego biurowego romansu. Tymczasem Andrzej Kornacki wyznaje żonie Barbarze, że postanowił pokazać Duninowi swój nowy projekt edukacji w gazecie. Barbara jest nieco zdziwiona nagłą zmianą stanowiska męża, przecież jeszcze wczoraj nie widział szans na współpracę z nowym naczelnym i nawet nosił się z zamiarem odejścia z "Samego Życia". Andrzej wyjaśnia, że zmienił zdanie po tym jak Dunin wyrzucił z redakcji Turkiewicza udowadniając mu nierzetelność dziennikarską, dodaje, że źle ocenił nowego naczelnego, a rozrywkowa gazeta wcale nie musi oznaczać szmatławca, więc może uda mu się przekonać szefa do swojego projektu. Barbara ma wątpliwości czy to aby właściwy moment, Andrzej jest przekonany, że tak, Dunin dopiero układa sobie całą gazetę, jeszcze nie dokonał żadnej zmiany i teraz jest właśnie odpowiednia chwila by o tym porozmawiać. Barbara obiecuje mężowi, że będzie trzymać kciuki za powodzenie jego nowego projektu. Paweł przyprowadza Agnieszkę do Cafe "Kredens", wyjaśnia, że właścicielką tego lokalu jest jego przyjaciółka, z którą zna się już chyba z ćwierć wieku. Podczas kolacji Agnieszka opowiada Pawłowi o przyczynach swojego wyjazdu z Dęblina, o Piotrku, który tam został, o swoim marzeniu zostania kiedyś dziennikarką. Przebiegająca w miłej atmosferze rozmowa sprawia, że czas upływa bardzo szybko, Agnieszka orientuje się wreszcie, że jest już bardzo późno i powinna wracać do domu. Paweł deklaruje, że ją odwiezie, co też czyni. Agnieszka dziękując naczelnemu za miły wieczór żegna się i biegnie do swojego mieszkania, choć wie, że u Kingi wciąż jest Waldek, dlatego decyduje się przenocować na klatce schodowej. Wieczorem Elżbieta telefonuje do Barbary, prosi ją o spotkanie, bo musi z nią porozmawiać. Kobiety umawiają się na rozmowę jutro w szpitalu, w którym pracuje Kornacka. Barbara zaintrygowana smutnym tonem głosu Elżbiety dzieli się z mężem wrażeniem, że z Rowicką dzieje się coś niedobrego. Andrzej podejrzewa, że powodem zdenerwowania Elżbiety może być ten wypadek ucznia Henryka, a o którym Jankowska pisze artykuł. Barbara jest zbulwersowana, że Teresa zainteresowała się właśnie tą sprawą, uważa, że to dziennikarska hiena żądna tylko taniej sensacji. Andrzej wyjaśnia żonie, że Jankowska zainteresowała się tym tematem już dużo wcześniej zanim doszło do tego tragicznego wypadku Antka, uważa, że to dobry temat - afera z nauczycielką, ostra reakcja dyrektora. Pomimo tych wyjaśnień Barbara nie czuje się przekonana o słuszności drążenia tego tematu, przypomina mężowi, że tym dyrektorem jest mąż ich przyjaciółki Elżbiety. Andrzej podtrzymuje swoje zdanie, uważa, że ten fakt nie ma nic do rzeczy, przekonuje, że Teresa jest inteligentną dziennikarką, pisze świetne reportaże i nigdy nie osądza swoich bohaterów, zawsze uczciwie przedstawia racje każdej ze stron, jej artykuły pomogły już wielu ludziom. Barbara zauważa, że ludziom może tak, ale nie Elżbiecie i Henrykowi, ujawnia mężowi, że Ela postanowiła rozwieść się z mężem. Kornacki jest zaskoczony ostatnim stwierdzeniem żony. Późną nocą z pracy do domu wraca Jolka, dostrzegając śpiącą na klatce schodowej Agnieszkę wpada w furię, oburzona wdziera się do pokoju Kingi, przypomina jej, że Agnieszka płaci ciężkie pieniądze na wynajem tego mieszkania nie po to by nocować na schodach, potem zabiera dziewczynę do swojego pokoju. Kinga orientuje się, że Waldek ją oszukał mówiąc, że to dzwonił sąsiad a nie jej współlokatorka, zbulwersowana zachowaniem chłopaka każe mu się natychmiast wynosić. Zirytowany Waldek mówi, że jak teraz wyjdzie to już nie wróci, Kingę nic to jednak nie obchodzi, oświadcza chłopakowi, że nie chce go więcej widzieć na oczy. Waldek trzaskając drzwiami opuszcza mieszkanie swojej byłej już dziewczyny. Tymczasem do swojego mieszkania wraca także i Paweł, wyłącza telewizor, w którym emitowany jest właśnie koncert jego tragicznie zmarłej żony i matki jego syna. Za chwilę w salonie pojawia się Łukasz, złośliwie pyta ojca czy dobrze się bawił tej nocy. Paweł nie zamierza odpowiadać na zaczepki syna, mówi tylko, że na drugi raz zabierze go ze sobą to razem się zabawią. Siedzący na wózku inwalidzkim Łukasz przypomina ojcu, że przecież nie chodzi, Paweł odpowiada, że o niczym nie zapomina. Chłopak wycofuje się rzucając tylko, że on też niczego nie zapomniał. [Robert Kufel]

6

Kinga chcąc w jakiś sposób udobruchać Agnieszkę udaje się do sklepu po zakupy i przygotowuje przyjaciółce przepyszne śniadanie, prosi ją też by wróciła do jej pokoju, tłumaczy, że nigdy by jej nie zostawiła na schodach, ale to Waldek ją oszukał. Okazuje się jednak, że Agnieszka wcale się nie gniewa na Kingę i z radością wróci do jej pokoju, pyta tylko co z Waldkiem, bo po wczorajszej awanturze chłopak pewnie się obraził. Kinga oświadcza, że nic ją to nie obchodzi, mówi, że dobrze, iż jeszcze przed ślubem okazało się jaki z niego drań, dodaje, że ten cwaniaczek nie będzie jej więcej robił takich numerów, zrywa z nim, Waldek nie jest jedyny na świecie, nie będzie jego to znajdzie sobie innego, przyzwoitszego i lepiej wychowanego. Agata tym razem ojca wypytuje o powody, dla których matka chce się z nim rozwieść. Henryk tłumaczy córce, że to tylko chwilowy wybuch matki spowodowany kłopotami w pracy, zapewnia, że jest dobrym ojcem i mężem, dba o dom, o dzieci, zarabia i że zapewne wkrótce wszystko wróci do normy. Agata informuje ojca, że Teresa chce z nią przeprowadzić wywiad na temat wypadku Antka Knapika, umówiła się już nawet na rozmowę. Henryk wydaje się być zaskoczony słowami córki, mówi, że uważa, iż Jankowska nie powinna wciągać jego dziecka w takie sprawy, prosi Agatę by nie spotykała się z dziennikarką. Agata obiecuje, że nie będzie rozmawiała z Jankowską, potem wychodzi do szkoły, a Henryk chwyta za telefon i dzwoni do Teresy. Słuchawkę podnosi Danuta, matka Teresy, oświadcza, że córka jeszcze śpi i ona nie zamierza jej budzić, nie interesuje jej w jak ważnej sprawie Rowicki dzwoni. Kiedy Henryk grozi, że jest gotów przyjechać do mieszkania Jankowskich Teresa decyduje się podejść do telefonu. Wzburzony Henryk oświadcza dziennikarce, że nie życzy sobie by rozmawiała ona z Agatą o pani Daniluk, o Antku i w ogóle na jakikolwiek temat związany z tą sprawą. Teresa stara się przekonać Rowickiego, że chce tylko dowiedzieć się, co o tym wszystkim myśli jego córka, a jednocześnie uczennica tej szkoły, Henryk jest jednak nieprzejednany, uważa postępowanie dziennikarki za obrzydliwe, oświadcza, że jego dom i jego rodzina to strefa zakazana i żadnemu pismakowi nie pozwoli wścibiać doń nosa. Teresa uważa, że Henryk przesadza, tłumaczy, że jej praca polega na wyświetleniu wszystkich aspektów tej sprawy by przedstawić temat jak najbardziej obiektywnie. Rowicki nie daje się przekonać, mówi, że ta sprawa w żadnym stopniu nie dotyczy Agaty i zabrania komukolwiek z dziennikarzy "Samego Życia" kontaktów z jego córką, dodaje, że jest nawet gotów pójść na skargę do redaktora naczelnego, potem uważając rozmowę za zakończoną odkłada słuchawkę. Podniesiony ton głosu męża intryguje Elżbietę, pyta go więc na kogo tak krzyczał. Henryk mówi, że właśnie próbował wyjaśnić jej koleżance Teresie, że dzieci należy trzymać z daleka od brudnych spraw dorosłych, a ta Jankowska zamierzała umówić się z Agatą na rozmowę o pani Daniluk i nim jako dyrektorze CVIII Liceum Ogólnokształcącego. Elżbieta podobnie jak i mąż uważa postępowanie Jankowskiej za haniebne, obiecuje, że z nią o tym porozmawia. Tymczasem Danuta strofuje siedzącą na biurku Teresę, kiedy ta odpowiada, że nie ma już piętnastu lat i matka nie musi jej już wychowywać mówi, że chyba jednak musi, bo córka wciąż nie umie się przyzwoicie zachować, potem pyta czego chciał ten Rowicki. Teresa arogancko odpowiada matce, że to jej sprawa, dodaje tylko, że pisze artykuł o jego szkole. Danuta już sobie wyobraża jak córka chce go obsmarować, pewnie dlatego był taki zdenerwowany. Teresa oświadcza, że nikogo nie obsmarowuje, a dziennikarz jest po to by ujawniać to, o czym ludzie powinni wiedzieć, a co często próbuje się przed nimi ukryć. Danuta nie jest przekonana czy dziennikarstwo to odpowiednie zajęcie dla kobiety, pyta córkę czy jeżeli już musi pisać to nie mogłaby pisać chociażby o sztuce lub balecie, w jej osobie ma przecież eksperta w tym temacie. Teresa odpowiada, że problem w tym, że o balecie mało kto chce czytać. Danuta ubolewa nad faktem, że ludzie chcę czytać tylko o mordercach, psychopatach i złodziejach, więc nic dziwnego, że jak już córka spotka jakiegoś mężczyznę to jest on albo okropny albo żonaty. Teresa natychmiast ucina ten temat, o tym nie ma zamiaru rozmawiać, nie obchodzi jej pogląd matki, że traci swoje najlepsze lata. Janina sprząta holl redakcji, pan Lucjan zaś zabawia ją niesamowitymi wiadomościami, które wyczytał w gazetach. Za chwilę pojawia się Teresa, kupuje wszystkie gazety dla młodzieży. Karol wręczając Agnieszce dzisiejszą korespondencję patrzy na nią znacząco, potem opowiada Ratajczakowi o wczorajszym nocnym spotkaniu gońcówny z naczelnym. Zaintrygowany tą nowiną sekretarz redakcji podpytuje pana Lucjana czy wie coś na temat romansu Agnieszki i Dunina, ale Michalak zgrywa tylko dobrze poinformowanego, a tak naprawdę nie ma pojęcia o co chodzi. Teresa pojawiwszy się w news-room'ie prosi Agnieszkę by przyniosła jej z archiwum wszystkie materiały, które miał dla niej przygotować pan Zenon., potem zaś relacjonuje Andrzejowi swoją poranną rozmowę z Henrykiem. Kornacki przy okazji wyznaje Jankowskiej, że podobno Rowiccy się rozchodzą. Po chwili w redakcji pojawia się wspominana przed chwilą Elżbieta, jest bardzo zdenerwowana, prosi Teresę, by jak już musi pisać ten artykuł o szkole to niech chociaż nie wciąga w to Agaty. Jankowska stara się uspokoić Rowicką, mówi, że nie ma żadnych złych zamiarów, chce tylko dociec prawdy dlaczego Antek próbował popełnić samobójstwo. Elżbieta oświadcza, że to nie była żadna próba samobójcza tylko nieszczęśliwy wypadek, sama była świadkiem tego zdarzenia, przypomina też Teresie, że prowadzenie rozmów z nieletnimi bez zgody rodziców to według Prawa Prasowego przestępstwo, uprzedza, że Henryk tak może potraktować jej ewentualne spotkanie z Agatą. Tymczasem Agnieszka odbiera z archiwum materiały dla Jankowskiej, przy okazji przegląda stare roczniki "Samego Życia" i natrafia na ten z artykułem o śmierci Zofii Poniemirskiej, który tak poruszył Dunina. [Robert Kufel]

7

Do szkoły tańca prowadzonej przez Danutę przychodzi Teresa, mimo zakazu Rowickiego chce porozmawiać z jego córką Agatą uczęszczającą tu na zajęcia baletowe. Danuta złośliwie zauważa, że to, co robi córka coraz bardziej przypomina jej pracę policjanta a nie dziennikarza, prosi przy okazji by Teresa nie wnosiła żadnych afer i brudów redakcyjnych do jej sali baletowej. Teresa nie zważając na słowa matki prosi Agatę o chwilę rozmowy. Dziewczyna wzbrania się przed tą rozmową, ale Teresa nie ustępuje, pyta dziewczynkę czy to tata zabronił jej z nią rozmawiać, bo może usłyszeć coś, czego wiedzieć nie powinna. Agata wyjaśnia, że jej tata nie zrobił niczego złego, a ona sama nie ma nic do ukrycia. Teresa mówi, że chce sobie tylko wyrobić zdanie na temat nieprawidłowości, jakie być może mają miejsce w liceum kierowanym przez Rowickiego, pyta Agatę jak to się stało, że Antek wybiegł z ich mieszkania i potem wpadł pod samochód, mniema, że może pokłócił się z jej ojcem. Agata stanowczo zaprzecza tym sugestiom, mówi, że tata chciał porozmawiać z Antkiem na drugi dzień w szkole, chłopak zaś domagał się przywrócenia do pracy pani Daniluk, jednak w liceum huczało już od plotek, że on z nią mieszka, a ojciec nie mógł na to pozwolić. Teresa chce wiedzieć kim jest ten Antek, jednak Agata nie może o nim zbyt wiele powiedzieć, mówi tylko, że to bardzo zdolny chłopak, jednak nic nie wiedziała o jego fatalnej sytuacji rodzinnej. Agata w trakcie rozmowy ujawnia, iż niedawno w szkole kierowanej przez jej ojca miała miejsce próba samobójcza jednej z uczennic, Joasi Żabickiej, jednak ją odratowali, dodaje, że nie zna przyczyn tego jej desperackiego kroku. Do szpitala do Barbary przychodzi Henryk, pragnie się dowiedzieć czegoś o stanie zdrowia Antka Knapika. Kornacka informuje Rowickiego że stan zdrowia chłopca nie uległ zmianie, jednak jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Henryk pyta czy chłopca ktoś odwiedza, Barbara zaprzecza, mówi, że przychodzi tylko do niego ta nauczycielka Daniluk. Henryka wciąż dręczą wyrzuty sumienia z powodu wypadku chłopca, prócz oddania krwi chciałby coś jeszcze dla niego zrobić. Barbara dziękuje za dobre intencje, a chłopiec w szpitalu ma wszystko co jest mu potrzebne, uważa też, że Henryk nie powinien się tak zamartwiać, to był przecież wypadek, pyta czy czuje się on w jakiś sposób winny za to co się stało, ale Rowicki zaprzecza. Tymczasem w redakcji "Samego Życia" Andrzej czyta już gotowy artykuł Teresy na temat samobójstw w szkole, nie jest zadowolony z jej pracy, uważa, że to jakieś rozmydlone dyrdymały, brakuje w nim pointy i w ogóle nie wiadomo o co chodzi, doradza Jankowskiej popracować jeszcze nad tym tekstem, mówi, że warto bliżej zainteresować się tymi samobójstwami, które już wcześniej miały miejsce w szkole Rowickiego, a dylemat czy pisać o tym nawet jeśli tym dyrektorem jest mąż Elżbiety pozostawia jej własnemu sumieniu. Ratajczak ujawnia Janinie, że naczelny poszukuje kogoś do sprzątania swojego mieszkania, dodaje, że polecił Duninowi jej osobę, to przecież dla niej doskonała okazja by dorobić sobie do skromnej pensji. Kubiakowa ma pewne obiekcje, nie chce by ktokolwiek posądził ją o spoufalanie się z naczelnym, po zastanowieniu jednak przyjmuje tę pracę. Kubiakowa przy okazji pyta Ratajczaka jak tam w pracy radzi sobie Agnieszka, sekretarz redakcji nie może sobie nachwalić nowej gońcówny, mówi, że dziewczyna radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Janina jest zadowolona z tak dobrego zdania o siostrzenicy, w końcu to przecież jej rodzina. Tymczasem Agnieszka po raz drugi próbuje uzyskać autoryzację od Szamajdy, ponownie odwiedza willę aktora, wyjaśnia gosposi kim jest i co chce uzyskać. Dziewczyna czuje się bardzo rozczarowana, kiedy dowiaduje się, że pana Szamajdy nie ma w domu, uzyskuje jednak od jego gosposi informację gdzie może go znaleźć. Agnieszka pośpiesznie udaje się na Chełmską do wytwórni filmowej, tam podstępem udaje się jej dostać do garderoby Szamajdy. Początkowo aktor bierze dziewczynę za łowcę autografów, potem jednak uświadamia sobie, że to ta bezczelna dziewczyna z lotniska, która tak go zdenerwowała. Agnieszka potwierdza, że to ona, potem wręcza artyście egzemplarz wywiadu do autoryzacji. Szamajda oczywiście drze tekst na strzępy, nie kryje jednak zdumienia, kiedy dziewczyna wyciąga kolejny egzemplarz, dowiedziawszy się, że ma ona jeszcze kilka kopii tego wywiadu składa nań swój podpis i wyraża uznanie dla jej sprytu, potem retorycznie pyta czy ktoś wreszcie da mu spodnie, na które od kilkunastu minut z niecierpliwością czeka. Zadowolona Agnieszka dziękuje Szamajdzie za podpis, mówi, że aktor nawet nie wie ile to dla niej znaczy, potem szczęśliwa udaje się w drogę powrotną do redakcji. Agata przyznaje się ojcu, że mimo jego zakazu rozmawiała z Teresą, mówi, że dziennikarka wypytywała ją o niego i o szkołę. Podirytowany Henryk nazywa dziennikarzy wstrętnymi hienami, ma jednak nadzieję, że córka nie powiedziała Jankowskiej niczego, czego mogłaby się wstydzić. Agata zapewnia ojca, że powiedziała tylko prawdę, wtedy Rowicki odpowiada, że to bardzo dobrze, tak trzeba. Pomimo tego Rowicki nie potrafi utrzymać swoich nerwów na wodzy, swoją złość rozładowuje na synu wciąż zajmującym się grami komputerowymi miast nauką. Krzyś jest nieco zaskoczony nerwową reakcją ojca, Rowicki jednak szybko się reflektuje i przeprasza syna za swój wybuch. Krzyś pyta ojca czy czytał już list, który do niego przyszedł. Henryk udaje się do kuchni i otwiera przesyłkę poleconą ze stacji krwiodawstwa wzywającą go do natychmiastowego stawiennictwa w tej instytucji. Majka i Gośka w redakcyjnej kuchni komentują swoją wizytę u naczelnego, przy okazji plotkują o rzekomym romansie Dunina z Agnieszką. Tę rozmowę przypadkowo słyszy Janina, jest zatrwożona poczynaniami swojej siostrzenicy. Rowicki pojawia się w stacji krwiodawstwa, od lekarza dowiaduje się, że jego krew należy poddać dodatkowemu badaniu, bo podejrzewają w jego organizmie obecność wirusa HIV. Henryk jest bardzo zaskoczony słowami lekarza, mówi, że to niemożliwe. [Robert Kufel]

8

Lekarz w stacji krwiodawstwa stara się uspokoić wzburzonego jego słowami Rowickiego, mówi, że test wykazał, iż jest on seropozytywny i w związku z tym trzeba wykonać dodatkowe badania. Henryk nie życzy sobie by traktowano go w taki sposób, w ostrym tonie oświadcza, że nie jest żadnym zboczeńcem czy degeneratem by wyjeżdżano mu tu z jakimiś dyskusyjnymi wynikami, mówi, że wie, co to jest HIV i kto i w jakich okolicznościach może być zarażony, przekonuje, że jest normalnym człowiekiem, głową rodziny, ojcem, pedagogiem i dyrektorem szkoły i nie należy do żadnych z grup wysokiego ryzyka, jest przekonany, że jego wyniki badań są pomyłką, na pewno omyłkowo na druku z jego nazwiskiem wpisano wyniki badań kogoś innego. Lekarz nie wyklucza takiej ewentualności, jednak jego obowiązkiem jest poinformowanie pacjenta, że ten powinien poddać się ponownym badaniom. Rowicki nie ustępuje, żąda by odnaleziono jego prawdziwe wyniki, potem wzburzony opuszcza gabinet lekarski. Tymczasem Janina zdenerwowana plotkami na temat Agnieszki prosi pana Lucjana o szklankę wody i pomstuje na ludzi, którzy paplają co im ślina na język przyniesie. Za chwilę z misji do Szamajdy do redakcji powraca Agnieszka, Janina natychmiast oświadcza siostrzenicy, że musi z nią poważnie porozmawiać. Nie przeczuwająca niczego złego dziewczyna obiecuje ciotce, że wpadnie do niej wieczorem to sobie porozmawiają, potem zaś udaje się do gabinetu redaktora naczelnego i z dumą wręcza mu podpisaną autoryzację wywiadu z Szamajdą. Dunin jest pod wrażeniem wyczynu Agnieszki, mówi, że dziewczyna mu zaimponowała, natychmiast też wzywa do siebie Teresę i oddaje jej autoryzowany tekst wywiadu z aktorem. Jankowska także nie kryje zadowolenia z wyczynu młodej gońcówny, stwierdza, że ta dziewczyna zaczyna się wyrabiać, jest bystra i ma dużą siłę przebicia. Elżbieta odwiedza w szpitalu swoją przyjaciółkę Barbarę, jest bardzo przygnębiona swoją decyzją o rozstaniu z Henrykiem i brakiem zgody męża na rozwód, mówi, że on pewnie już dawno by się z nią rozwiódł gdyby nie te jego zdrowe zasady, uważa, że mąż nigdy nie pozwoli sobie na rozwód choćby nie wiem jak o tym marzył, dlatego też postanowiła mu to ułatwić sama składając pozew w głębokim przekonaniu, że robi to po prostu za niego. Elżbieta żali się, że Henryk zrobił jej potworną awanturę, wygłosił to, co jego zdaniem powinien w takiej sytuacji, zarzucił jej, że rozbija dom, że najbardziej na ich rozwodzie ucierpią dzieci, a przecież żywiła nadzieję, że rozstaną się w spokoju jak cywilizowani ludzie. Rowicka dodaje też, że jest pewna, iż dzieci staną po stronie ojca, Krzyś jeszcze o niczym nie wie, ale Agata podsłuchała jej rozmowę z Henrykiem i uważa, że tata został skrzywdzony. Elżbieta mówi, że teraz nie wie, co ma robić, nie może przecież zacisnąć zębów i udawać, że nic się nie stało, że jej małżeństwo jest udane skoro to tylko gra pozorów, nie chce też stracić dzieci. Barbara przekonuje przyjaciółkę, że powinna porozmawiać z dziećmi i spróbować je przekonać do swoich racji, nie ma innej możliwości skoro już ruszyła tę lawinę to musi być konsekwentna. Henryk przychodzi do szkoły, usłyszawszy od sekretarki historię o wypadku pani Bednarskiej, która w górach złamała sobie nogę a w szpitalu i nawet nie zrobili jej zdjęcia tłumacząc, że mają zepsuty aparat rentgenowski pomstuje na polską Służbę Zdrowia, uważa, że to banda nieudaczników, która nawet nie zdaje sobie sprawy co to znaczy postawić fałszywą diagnozę, uważa, że niedouczony lekarz to najgorsze co może spotkać człowieka. Po chwili w sekretariacie pojawia się starszy aspirant Lewandowski z Komendy Rejonowej Policji, który chce porozmawiać z dyrektorem o wypadku Antka Knapika. Henryk zaprasza policjanta do swojego gabinetu, a pani Wiesia natychmiast telefonuje do nauczycielki Poleszukowej z informacją, że Danilukowa nasłała na Rowickiego policję. Tymczasem aspirant Lewandowski wyjaśnia dyrektorowi Rowickiemu powody swoich odwiedzin, mówi, że policja musi zbadać okoliczności, w jakich doszło do wypadku ucznia tego liceum, kierowca zeznał bowiem iż chłopiec wtargnął nagle pod koła jego samochodu i trzeba ustalić czy zrobił to z premedytacją. Henryk potwierdza słowa policjanta, iż tuż przed tym wypadkiem Antek odwiedził jego mieszkanie, wyklucza jednak by chłopiec chciał popełnić samobójstwo. Po chwili do gabinetu dyrektora wdziera się grupa nauczycieli z Poleszukową na czele, która staje w obronie decyzji Rowickiego o zawieszeniu w obowiązkach pani Daniluk. Policjant parzy zdziwiony, bo nie bardzo rozumie o co chodzi, Rowicki zaś wyjaśnia swoim podwładnym, że funkcjonariusz przeszedł zbadać okoliczności wypadku ich ucznia Antka Knapika, z wyrzutem patrzy też na swoją sekretarkę, która wywołała to całe niepotrzebne zamieszanie. Wieczorem Agnieszka odwiedza swoją ciotkę, widząc ją tajemniczo milczącą pyta o co chodzi. Janina pyta Agnieszkę czy to prawda, że łączy ją coś szczególnego z Duninem, potem opowiada o krążących po redakcji plotkach na jej temat. Agnieszka jest oburzona pogłoskami o jej rzekomym romansie z redaktorem naczelnym, zapewnia ciotkę, że nic ją z nim nie łączy, przyznaje, że spotkali się kiedyś przypadkowo w redakcji, ale to nie była żadna schadzka, Dunin czuł się nienajlepiej, a potem zaproponował jej nic nieznaczącą kolację. Janina czuje się nieco uspokojona wyjaśnieniami siostrzenicy, radzi jej jednak uważać, bo takie plotki mogą wiele złego narobić. Zdruzgotana rewelacjami ciotki Agnieszka szybko opuszcza jej mieszkanie, na ulicy natyka się na Jarka, ale mija kuzyna bez słowa. Mirek i Janina są bardzo zaskoczeni tak rychłym powrotem Jarka ze zgrupowania, chłopak wyjaśnia, że obóz skończył się wcześniej, potem zamyka się w swoim pokoju. Mirek nie bardzo wierzy w wyjaśnienia brata, wypytuje go o prawdziwe powody wcześniejszego powrotu ze zgrupowania, chłopak jednak nie ma zamiaru z niczego się tłumaczyć. Henryk jest bardzo przejęty wynikami swoich badań, choć nie wierzy w ich prawdziwość to jednak postanawia być ostrożny, kiedy w kuchni przy krojeniu chleba przypadkowo kaleczy się w palec nie pozwala nikomu go opatrzyć ani dotykać zbroczonych jego krwią przedmiotów. Agata jest zaskoczona nerwową reakcją ojca na takie błahe skaleczenie, oskarża matkę, że to przez nią tata stał się kłębkiem nerwów. Elżbieta próbuje porozmawiać z córką, ale ta zamyka się w swoim pokoju. Tymczasem Rowicki czyta ostatnie wydanie "Samego Życia" z wielkim artykułem na pierwszej stronie zatytułowanym "Szkoła samobójców". Henryk jest wstrząśnięty treścią tego tekstu, pokazuje go potem żonie i żąda wyjaśnień. Elżbieta nie mniej oburzona czyta artykuł Jankowskiej i wyjaśnia mężowi, że nic nie wiedziała, że on się dzisiaj ukaże na łamach "Samego Życia". [Robert Kufel]

9

Wściekły Henryk potrząsając gazetą z oczerniającym jego osobę artykułem pyta żonę, co ma teraz zrobić, może ma napisać sprostowanie, że nie jest mordercą. Równie wstrząśnięta tym tekstem Elżbieta nie wie co odpowiedzieć, jednak telefon od Barbary z informacją, że Antek właśnie odzyskał przytomność nieco uspokaja nerwową atmosferę u Rowickich. Agnieszka przy śniadaniu pyta Kingę jak ma teraz zareagować na krążące po redakcji plotki na jej temat, tłumaczy, że chciała tylko pomóc nieszczęśliwemu Duninowi. Kinga nie bardzo wie co doradzić koleżance, mówi tylko, że co by nie zrobiła i tak będą gadać, więc może lepiej nie reagować, z czasem zapomną, dodaje że gdyby ją spotkało coś takiego to byłaby nawet rada że tak się stało, nie przejmowałaby się szeptami za swoimi plecami wynikającymi ze zwykłej ludzkiej zazdrości. Agnieszka zauważa, że po pierwsze Dunin jest redaktorem naczelnym, a po drugie ma tyle lat, że ona spokojnie mogłaby być jego córką, dodaje, że nie wie jak mu teraz spojrzy w oczy, przecież jemu już na pewno donieśli co o nim gadają. Kinga uważa inaczej, tacy z samej góry zwykle na końcu dowiadują się jakie krążą o nich plotki. Agnieszka postanawia, że sama porozmawia z Duninem i uprzedzi tych uprzejmych, którzy chcąc się przypodobać szefowi wszystko mu powiedzą. Rowicki przyjeżdża do szpitala, chce się zobaczyć a Antkiem, jednak przy jego łóżku zastaje czuwającą tam panią Daniluk. Nauczycielka z wyrzutem patrzy na przysiadającego na łóżku dyrektora i pyta go czy ma zamiar zadręczać swoją osobą Antka. Rowicki pokazując Danilukowej egzemplarz "Samego Życia" z artykułem pt. "Szkoła samobójców" mówi, że chce tylko zapytać chłopca czy to był wypadek czy może próba samobójcza. Kobieta prosi Rowickiego o rozmowę na osobności, ma do niego pretensje, że przyszedł tu tylko po to by dręczyć Antka takimi pytaniami. Henryk wymachując gazetą mówi, że nie pozwoli się publicznie oczerniać, dodaje, że nauczycielce pewnie o to chodziło, kiedy udzielała wywiadu Jankowskiej. Danilukowa przyznaje, że czytała ten artykuł i także uważa, że jest on zbytnio przesadzony, zamierza nawet iść do redakcji "Samego Życia" by wyjaśnić tę sprawę, dodaje też, że co do publicznego obsmarowania to doskonale rozumie dyrektora, czuła to samo, kiedy on ją pomówił, potem żąda by Rowicki powstrzymał się od swoich pytań, Antkowi potrzebny jest teraz spokój, to dla jego zdrowia teraz najważniejsze. Henryk odchodzi zgaszony. Tymczasem Agnieszka przychodzi do gabinetu Dunina i oświadcza mu, że to, co gadają na ich temat nie jest zgodne z prawdą. Paweł nie bardzo rozumie o co chodzi, kiedy Agnieszka wyjaśnia, iż w redakcji plotkują iż ona i on mają rzekomo romans pyta czy uważa iż było coś złego w ich wspólnej kolacji. Agnieszka zaprzecza i speszona pośpiesznie opuszcza gabinet Dunina nazywając samą siebie idiotką. Na korytarzu dziewczyna natyka się na Ratajczaka, który poleca jej wypisać zaproszenia dla wszystkich pracowników redakcji na jubileuszowy bal gazety. Rowicki udaje się do Barbary Kornackiej, wspomina, iż odwiedził Antka, potem prosi lekarkę o wskazanie jakiegoś dobrego i wiarygodnego laboratorium analitycznego, bo na mieście różnie wygląda z jakością, tłumaczy, że jego kolega robił sobie badania i miał fatalne wyniki, kiedy zaś powtórzył jej gdzie indziej okazało się, że wszystko jest w porządku. Barbara proponuje by rzekomy kolega Henryka przyszedł tu do nich do szpitala, bo ich laboratorium jest godne zaufania, dodaje też, że taka pomyłka może zdarzyć się wszędzie, ale w wątpliwych przypadkach badanie po prostu się powtarza. Elżbieta po przyjściu do redakcji z miejsca naskakuje na Teresę, ciskając w nią egzemplarzem ostatniego wydania "Samego Życia" wyrzuca jej, że nigdy nie przypuszczała, iż może być ona zdolna do czegoś takiego, uważa, że to co napisała jest zwykłym świństwem, pyta czy chce zrobić z Henryka mordercę. Teresa wyjaśnia, że z nikogo nie robi mordercy, opisuje tylko to co się stało, beż żadnych pomówień i podtekstów, pyta Rowicką czy gdyby ten tekst traktował o innej szkole też byłaby tak zbulwersowana, wypomina Elżbiecie, że ani ona ani Henryk nie ułatwili jej zadania zabraniając Agacie z nią rozmowy. Rowicka oświadcza, że Antek wcale nie miał zamiaru popełniać samobójstwa, właśnie odzyskał przytomność i zapewne potwierdzi, że to był wypadek. Jankowska zauważa, że każdy niedoszły samobójca twierdzi, że był ofiarą wypadku, dodaje też, że ten artykuł nie dotyczy tylko pojedynczej sprawy, samobójstwa uczniów to poważny problem i dlatego zdecydowała się o tym pisać. Elżbieta nie chce słuchać dalszych wyjaśnień Jankowskiej, pyta tylko czy byłaby równie rzetelna w swoich sądach gdyby to chodziło o jej kogoś bliskiego, kiedy Teresa potwierdza rzuca, że pewnie dlatego nie ma ona zbyt wiele takich osób, potem odchodzi. Przysłuchujący się tej rozmowie Andrzej obiecuje Teresie, że porozmawia z Rowicką. Paweł pyta napotkaną na korytarzu Janinę czy pamięta o ich umowie. Kubiakowa bardzo oschle traktuje Dunina, mówi, że pamięta, iż obiecała u niego sprzątać, choć nie wie czy powinna. Paweł nie bardzo rozumie co kobieta ma na myśli, prosi o wyjaśnienia, ale sprzątaczka wcale się do tego nie pali, bierze od naczelnego kartkę z adresem i klucze od jego mieszkania mówiąc, iż zjawi się tam dzisiaj i posprząta. Kornacki przekonuje Elżbietę, że artykuł Teresy nie jest w żadnym razie atakiem na jej rodzinę, dodaje, że pierwsza wersja tekstu była całkowicie inna i sam doradził Jankowskiej by napisała go tak jak zwykle pisze, ostro i bezkompromisowo, uważa, że postąpiła słusznie. Elżbieta zauważa, że Teresa jest już dojrzała dziennikarką i nie trzeba jej prowadzić za rączkę, zaś on sam wie, że ten sam tekst można napisać na różny sposób. Kornacki nie podejmuje dalszej dyskusji, wie, że Rowickiej i tak nie przekona. Niezadowolona z treści artykułu "Szkoła samobójców" Iwona Daniluk przychodzi do redaktora naczelnego "Samego Życia' i żąda zamieszczenia sprostowania, mówi, że zgodziła się na rozmowę z Jankowską bo czuła się skrzywdzona niesłuszną jej zdaniem decyzją o zwolnieniu z pracy, ale nigdy nie uważała, że dyrektor Rowicki jest potworem, który terroryzuje uczniów i nauczycieli. Paweł wyjaśnia nauczycielce, że gazeta ma swoje prawa, mówi, że samobójstwa w tej szkole zdarzały się już wcześniej i to jest fakt, uważa, że artykuł Jankowskiej jest dobry, bo dziennikarka poruszyła w nim różne aspekty tej sprawy. Danilukowa przypomina Duninowi, że to miał być artykuł o tym dlaczego ona straciła pracę, Paweł ripostuje, że od chwili kiedy ten chłopiec wpadł pod samochód ta historia nabrała zupełnie innego wymiaru. Nauczycielka oświadcza, że dla dobra tego chłopca "Samo Życie" powinno zakończyć ten temat, jest wielce rozczarowana, kiedy Dunin odpowiada jej, że tego nie może obiecać. Kiedy Agnieszka wręcza panu Lucjanowi zaproszenie na bal z okazji 10-lecia gazety "Samo Życie" mężczyzna z rozrzewnieniem wspomina minione bale, dodaje, że dziewczyna wkrótce sama się przekona, jaka to wspaniała impreza. Agnieszka jest przekonana, że nie dostanie zaproszenia, zbyt krótko pracuje w redakcji, pan Lucjan jednak uważa, że i ona znajdzie się na tym balu. Do gabinetu naczelnego zostaje wezwana Teresa, Paweł informuje ją o wizycie Iwony Daniluk i jej proteście, uważa ona bowiem że sprawy zaszły za daleko. Teresa pyta Dunina o jego zdanie w tej sprawie, Paweł uważa, że temat należy kontynuować, trzeba tylko porozmawiać o tym Antku z psychologiem, poza tym znaleźć dojście do tych byłych niedoszłych samobójców by uwiarygodnić pierwszy artykuł i tym samym zamknąć usta tym, którzy jeszcze mogą protestować przeciwko poczynaniom gazety. Teresa z zadowoleniem przyjmuje sugestie redaktora naczelnego. Rowicki udaje się do laboratorium poleconego mu przez Kornacką, tam poddaje się ponownemu, bardziej wiarygodnemu testowi na obecność w jego krwi wirusa HIV. Tymczasem Janina przychodzi do ekskluzywnego budynku, w którym mieszka Dunin, wchodząc na górę nie kryje zachwytu widząc lśniącą od czystości klatkę schodową, zastanawia się co tu sprzątać. Już w mieszkaniu naczelnego Kubiakowa bezskutecznie nawołuje jakiegoś lokatora, wreszcie po kilku minutach błądzenia po rozlicznych pomieszczeniach trafia do pokoju, w którym zastaje śpiącego ze słuchawkami na uszach Łukasza, niepełnosprawnego syna Dunina, delikatnie budzi chłopca, ten zaś z obojętnym wzrokiem patrzy na obcą przecież kobietę. [Robert Kufel]