W KLATCE


Fot. Archiwum Wiesława Zdorta

"Widzę świat w dosyć ciemnych barwach. Uważam, że jest tragiczny" mówi Barbara Sass. Powikłane losy bohaterek jej poprzednich filmów - Ewy w "Bez miłości", Marianny z "Krzyku" czy czterech dziewcząt z adaptacji powieści Poli Gojawiczyńskiej - przytłaczały, budziły zdumienie i sprzeciw. Te na pozór bardzo silne, wręcz "męskie" kobiety pod skorupą pozorów skrywały potrzebę miłości i ciepła. Głęboki portret psychologiczny tych postaci, niebanalne aktorstwo i dobra reżyseria sprawiały, że żadna z tych kreacji nie pozostała nie zauważona. W tym filmie Barbara Sass po raz pierwszy postacią najważniejszą uczyniła mężczyznę. W dodatku mężczyznę słabego, bez siły przebicia, podatnego na wpływy otoczenia.
Pasją kasjera w banku PKO, Władysława, jest hodowla przypadkowo znalezionych ptaków. Jest samotny, mieszka w wynajętym pokoju w starym domu. Kocha Martę, koleżankę z pracy, lecz ta zajęta naczelnikiem nie zwraca na niego uwagi. Sytuacja zmienia się radykalnie, kiedy Władysław podczas pożaru archiwum opanowuje panikę. Otrzymuje wysoką nagrodę, awans na kierownika, klucze do nowego mieszkania. Staje sie też radiowym i telewizyjnym bohaterem. Spotyka się teraz regularnie z Martą, natomiast nie zauważa zakochanej w nim Marysi, która stara się przekonać go, że powinien zostać sobą. Marta wprowadza się do jego nowego mieszkania, nie zgadza się na sprowadzenie starej matki ani przeniesienie klatek z ptakami. Władysław coraz częściej sięga po alkohol. W telewizji nikt nie chce już z nim rozmawiać, zostaje wyrzucony z pracy. Marta wymusza na nim zameldowanie jej w mieszkaniu. Władysław nie ma gdzie mieszkać, błąka się, zostaje umieszczony w szpitalu dla nerwowo chorych. Tu odwiedza go Marysia. Zażywają całą zawartość słoiczka z proszkami. Nareszcie sa szczęśliwi.

Ekipa

Nagrody indywidualne