KLEJNOT WOLNEGO SUMIENIA


Fot. Muzeum Kinematografii w Łodzi

Klejnot Wolnego (czy raczej Swobodnego) Sumienia to metaforyczne miano ustawy sejmowej, uchwalonej w 1573 roku. W rzeczywistości dokument ów nosił nazwę Konfederacji Warszawskiej i stanowił legislacyjny unikat na skalę szesnastowiecznej Europy. Zapewniał bowiem tolerancję religijną dla "szlachty, mieszczan królewskich i ludzi osobiście wolnych". Niestety, prawodawcy zapomnieli o niższych stanach. Mimo to jednak dzięki Konfederacji Warszawskiej w ówczesnej Polsce zapłonęło zdecydowanie mniej stosów niż za jej zachodnimi granicami. Film Grzegorza Królikiewicza jest swoistym hołdem dla słynnej ustawy. Fabułę osnuto na kanwie "Jana Bieleckiego" - młodzieńczego poematu Juliusza Słowackiego. Osią jego intrygi jest konflikt między rodami Sieniawskich i Bieleckich. Królikiewicz przeniósł dzieje owego zatargu na ekran. Akcja filmu zaczyna się w momencie, kiedy kalwin Sieniawski próbuje uniemożliwić chrzest najmłodszego potomka katolickiej rodziny Bieleckich. Jego zaciekłość doprowadza do śmierci dziecka pod końskimi kopytami. Jan Bielecki, chrzestny zmarłego, rusza ze skargą do króla Zygmunta Augusta. Niestety, przybywa na dwór w dniu zgonu monarchy. Na sejmie konwokacyjnym za sprawą Zamoyskiego zostają uchwalone swobody religijne, co dla Janka oznacza zdradę wiary przez magnatów. Wkrótce następuje koronacja przybyłego z Francji Henryka Walezego. Nowy władca zostaje zmuszony do zaprzysiężenia tolerancji religijnej. Tymczasem w Krakowie dochodzi do pogromu innowierców. Walezy ucieka do Francji, a tron I Rzeczypospolitej obejmuje Węgier Stefan Batory, który na stałe włącza swobodę wyznaniową do kodeksu praw Królestwa Polskiego. Na tle tych wydarzeń rozgrywa się okrutny i krwawy finał konfliktu między Sieniawskimi a Bieleckimi. "Klejnot Wolnego Sumienia", podobnie jak wcześniejsze i późniejsze dokonania Grzegorza Królikiewicza, skonfudował nieco widzów i krytyków. Jedna z recenzentek tak pisała o filmie: "Jest to widowisko historyczne, które jednak historii ani nie relacjonuje, ani nie komentuje. Nie stanowi także ilustracji zdarzeń, co zresztą nigdy Królikiewicza nie interesowało. Jest to raczej próba wyrażenia samego problemu za pomocą plastycznej kompozycji sytuacji, zdarzeń, postaw. Reżyser prawie nie troszczy się o warstwę informacyjną filmu, całą swą uwagę skupiając na wyrazie wizualnym. Temu celowi podporządkowane zostały wszelkie zabiegi i środki artystyczne."

Ekipa

Nagrody indywidualne

Varia